czwartek, 13 września 2007

KADRA PO SPARRINGU...

Do komnaty księcia wpadł jak bomba rozgorączkowany trefniś Skorża
-Żałuj bracie że cię w polu nie było - wydyszał do trefnisia Klejdinsta - Lecz jakeś się rozchorował nie w porę to sam żeś sobie winien..
-A cóż tam się działo? Praw mi jak się nasze z Owczarzami sprawili bom ciekaw okrutnie.. - stęknął błazen gil z pod czerwonego nosa mankietem ocierając
-Na początku to było jak zawsze bo i nasze motali się trochę a pan Mila po swojemu przewracać się począł..
-No i czegóż tu żałować?-wtrącił trefniś Klejdinst
-Czekaj,czekaj bratku bo jak tak się przewracał to i w końcu przeciwnika zmylił..
-Jakże to może być?
-Boć wszystkie one myśleli że on się już się sam przewróci i w miejscu staneli a on tem czasem tylko zamarkował strzał oddając i trafienie uzyskując..
-Nie może to być! - poderwał się błazen ze zdziwienia oczy zaczerwienione przecierając
-A mówię ci magicznym ten wieczór był bo to nie koniec jeszcze...
-Więc jeszcze jakieś cuda się działy?
-Pan Rasiak aż dwie bramy strzelił z czego jedną z woleja co urody niezwykłej była..
-Albo żeś pił co albo se jaja robisz..
-Przecież ci prawię że to magiczny wieczór był ..A i Owczarze sztandary podobne do Sasów mieli ..Prawie takie same białe z czerwonym krzyżem przez środek..
-To i szczęśliwym znakiem dla nas jakowymś być musi.A na turnieju jak się z Anglią spotkamy może to znowu Rasiak co strzeli...
A wiatr za oknem zerwał się i nagle tumany kurzu toczyć po dziedzińcu począł....OWCZARZE PRAWIE JAK SASY PRAWIE ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ ...RÓŻNICĘ...CĘ.....

by Joemonster

~silentwind, 15.05.2006 15:34

Brak komentarzy: