czwartek, 13 września 2007

PRZYCZYNY PORAŻKI...

Deszcz siąpił bębniąc kroplami o parapet.
-Wrota zawarte?-spytał kniaź Leo nerwowo przez okno wyglądając.
-Toć sześdziesiąty raz już pytasz panie - mruknął trefniś Bobo -Dziekan a leć raz jeszcze rygle posprawdzaj..Co by nam się tu kmiecie wzburzone nie wbili..
-Przeklęte Finy -ozwał się kniaź włosy mierzwiąc - Kto by pomyślał że i oni nie tylko gorzałkę przednią pędzą ale i potykać się wybornie umieją..
-Ale nasze też biegali mocno się przykładając jakeś nakazał panie - szepnął trefniś Dziekan co to właśnie zmoknięty wrócił.
-Lecz jednej ważnej prawdy im nie rzekłem by z piłką biegali nie bez niej puste przeloty czyniąc.A i pan Dudek zawinił nieco gibkości swojej nie okazując..
-No...Aaaaa...Bo oni wszystkie gibkie mieli być - trefniś Bobo nerwowo w kąt pokoju się przesunął.
-I tak żeś im rzekł jakem nakazał? - zwrócił się kniaź ku niemu podejżliwie słowa cedząc
-No ..Tak ..Prawie panie... - rzekł trefniś Bobo mocno czerwieniejąc
-A prawdę mi tu mów obwiesiu!! - zakrzyknął kniaź Leo - Jakeś im rzekł!
-No bo tego...eeeee ..To tak szybko było to żem zapomniał. Jeno wiedziałem że z tą giętkością coś miało być..Giętki,miętki czy tak jakoś tak że mnie się całkiem pokiełbasiło we łbie a kniaź tak szybko prawi jeszcze niderlandzkie słowa wtrącając..
-A słowo w słowo mnie tu powtórz bo cię w dyby zakuć każę!!
-Eeee no to im rzekłem że ugięte od początku mają być i miętkie bo tak kniaź rozkazał....Auuuuu...Auuuuuu za co panie?...Olaboga za coooo?..Toć błazna się tykać nie godzi....
A wiatr wiał i wiał skowytania błazna zagłuszając .....JAK MARZYSZ JESZCZE O CZYM LEO TO NA SERBA INNĄ TAKTYKĘ OBIERZ..OBIERZ....BIERZ....



~silentwind, 04.09.2006 10:30

Brak komentarzy: