Leo był pełen obaw.
Wiadomo. Co innego na treningach a co innego teraz.
Co za czasy! Żeby to już nawet Glocka na stadion nie można było wnieść nie wspominając już nawet o ramce fajek.Jak nasi nie będą czuć że ktoś w nich celuje to im się biegać nie będzie chciało i będą problemy z motywacją.
-Dobra.-pomyślał Leo-Przez pierwszą połowę co by się nie działo to się nie przejmuję..
Miało byś pięknie -było jak zawsze.
Jedyneczka z przodu do przerwy dla Duńczyków
Po przerwie nie było lepiej.
No dobra chwilę było lepiej ale później znów gorzej.
-Leo ..-zagadnął Dziekan - Szymek ewidentnie sobie nie radzi to może jakąś zmianę przeprowadzimy?
-Ok - mruknął Leo nerwowo spacerując wzdłuż lini-Mila! Chodź tu..A ty co żeś se takich warkoczyków i kucyczków porobił na głowie.Pipi Langsztrump normalnie..
Tymczasem Duńczycy podstępnie wyświetlili zmianę że Mila wchodzi za Jelenia...
-Przecież nie ten miał zejść - zdziwił się Leo - Ale w sumie grał jak "jeleń" to i na jedno wychodzi
Mila poczuł się tym porównaniem głęboko dotknięty.Obiecał sobie że zagra dzisiaj mecz życia i ogólnie pokaże się z dobrej strony.
Niestety przez pierwsze piętnaście minut grał fatalnie.Przewracał się,potykał,kiksował.
Zebrał się jednak w sobie,wykrzesał z siebie całą energię,zmusił organizm do maksymalnego wysiłku ,rozdzielał,szarpał iiiiiiiii.................................... ...................zagrał jeszcze gorzej.
Duńczycy za to spokojnie wsadzili nam drugą siatę a Leo już myślał jak spełnić obietnicę piłkarzom w szatni...ze im jaja pourywa...
Ale oczywiście tylko tym którzy jeszcze takowe mają..........
Wieczór był już pełną gębą gdy w polskich domach wszyscy pospiesznie dopijali piwo i kładli się spać..No ale przynajmniej piwo mamy niezłe..........
by Joemonster
~silentwind, 17.08.2006 11:12
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz