czwartek, 13 września 2007

KILKA SŁÓW O KADRZE...

Strzeliste wieże grodu upiornie odcinały się na tle nocnego nieba.
-Nie trza było tu jechać panie..-zadrżał trefniś Bobo szczelniej opończą się otulając.
-Toć klątwa jeszcze świeża i nie ma co licha niepotrzebnie kusić - zawtórował Dziekan.
-Zamilknijcie obaj ..A gdzież lepszą twierdzę niźli tutaj znajdę? - przemówił kniaź Leo - Poprzednika mego świetnego pewność wielka zgubiła a nie mary i gusła których wśród kmieciów okolicznych pełno..
Trefniśiom nie w smak to było dlategoż jednym głosem spytali
-Ale cheba panie nie na długo tu osiądziem?
-Jeno treningi poczynim przed konfrontacyją wrześniową co to nas czeka niechybnie...A później się zobaczy..
Ledwo tylko jeźdźcy mury grodu przekroczyli a kniaź już dyspozycyję wydał co by bramy zwierać jakoby do obrony straszliwej gotować się przyszło..
-Ja to żem już to kiedyś gdzieś widział - podrapał się w głowę trefniś Bobo lękliwie na kniazia spoglądając-Manierę takową i Janas miał aż gniew straszliwy na siebie sciągnął...
-A nie pleć mnie tutaj głupot jeno na pokoje prowadź bo sprawy wielkie jeszcze obmyślać będę....Rycerstwo wszystkie którem powołał zjechało?
-Tak panie..
-To bramy rygluj i nikogo pod mury nie dopuszczaj..
Do późna w oknach komnaty kniazia kaganek migotliwe poświaty rzucał gdzie kniaź na łokciach podparty siedział ,skupiony jakby czegoś czekał....
-No zawiej wietrze jako i memu poprzednikowi to i wysłucham...Z niepewnym rycerstwem na Wikinga niedługo ruszę więc każda rada dobra bo planu ni ma...Atakować czy bronić?Bronić czy atakować?
Natenczas coś na zewnątrz jakby się poruszyło i westchnęło a wiatr w szparach pod okiemnicą zaświstał........UŻYTEK Z DEWIZY NIDERLANDÓW NA POCZĄTEK ZRÓB A POŻNIEJ SIĘ ZOBACZY...
Zaległ więc książe na łożu i przed snem wyszeptał myśl co mu się po głowie kołatała.....
-A więc... Je Maintiendrai*...Maintiendrai...
Po czym znużony usnął......

by joemonster

~silentwind, 30.08.2006 13:46

Brak komentarzy: