poniższy felieton pochodzi z e-booka "Na dworze we Wronkach" (autor Silentwind)
- Już czas panie... Już czas - ozwał się trefniś Klejdinst budząc Wielkiego Księcia Janasa, co to po ciężkim dniu umęczon legł na chwilę w namiocie swoim.
- Wedle obyczajów naszych ceremoniję przedbitewną czynić wypada...
- W te słowa, słusznie prawisz trefnisiu... .A zbieraj mi drużynę jako żywo by na polu owym ostatnie poprawki w formacyjach wprowadzić albowiem sen mi przyniósł koncept szatański, kogo by w pomocach naszych miast pana Szymka z Trabzonu umieścić...
- A któż li on jest panie mój w mądrościach i fortelach swych niezgłębiony??
- Lewandowski zwą go, lecz przez niektórych Lewandinhio również, baczenie mając rzekomo na przodków jego brazylijskich... Lecz biegnij już... Biegnij.
- Pyszna to rzecz mój panie... Już biegnę.
I tak wyległo rycerstwo nasze na pole Old Trafford zwane, gdy wtem z pobliskiego wzgórka dla kronikarzy przeznaczonego jeździec zbliżać się począł.
A jeźdźcem tym był Tomcio, co to na Wembley w pojedynkę Sasów onegdaj zatrzymał...
- Książe mój miły przywiozłem ci relikwię potężną, co w bitwie dopomóc może - rzekł Tomcio.
Uklękło zgromadzone rycerstwo a książę uniósł w górę relikwię ową... A była nią... kaseta VHS POLSKA- ANGLIA 1:1 1973- PAMIĘTAMY
...A kmioty dookoła zebrane szeptać poczęli, że takich dziwów to jeszcze nie widzieli.
12.10.2005
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz