
Zmierzchło już się solidnie a jedynym co oświetlone pozostało to pole owo co nie darmo "Stadyjonem Światła" zwano.
-Patrzaj Nawałka - podskoczył trefniś Bobo ręcyma wymachując - Toć jam nie wiedział że ludzie takie budowle wznosić umieją..
-Nom - przytaknął błazen - Jeno żeby sił naszech trema jakowaś przed Portugaleiros nie zjadła bo wrzawa tu jest okrutna ...Słuchy chodzą że i u nas po wyborach trzy milyjony stadyjonów takowych wybudują..
-Aj nie ględź lepiej - żachnął się trefniś i umilkł bo hufce naprzeciw siebie stanąwszy bitwę rozpoczęły.
I z pędem straszliwym ruszyła portugalska lawina raz po raz o obronę naszą się rozbijając gdzie pan Lewandowski z Bronowickim cudów niemalże dokonywali.
-Ueeeeeeeee Łeeeeeee Portugal..Por-Tu-Gal..
-Czy oni pieśni innych, zagrzewających ni mają i tylko w koło Macieju jedno wrzeszczą? - zdziwił się Nawałka i wtenczas usłyszał jak przez wrzawę okrutną słowa znajome się przebić zdołały
-Cała Lizbona - Jest dzisiaj Biało-Czerwona!!Caaaaaaała Lizboooonaaaaaaaa!!
-Nasze też tu są i znać o sobie dają - uśmiechnął się dodając sobie otuchy Bobo
A ataki potomków Kolumba trwały i napór nie słabł ani na chwilę gdy pan Smolarek z głębi pola podanie dostał i strzał oddawszy ledwo tuż nad poprzeczką szmaciankę przeniósł stadyjon uciszając..
Kniaź Leo nerwowo wzdłuż linii się przechadzając przemówił
-To tera i wódz ich Gene Hackman Scolari widzi że z nami nie przelewki i całą nawałę ku nam rzuci..
A tymczasem stało się to co nieodgadnione bo pan Lewandowski po rykoszecie Ricardo piłki dopadłwszy do bramy ją skierował prowadzenie uzyskując.
I gawiedź co to tłumnie się stawiła na potyczkę ową zamilkła powtórnie że naszech usłyszeć można było
-Polacy gracie u siebie!! Jeszcze jeden!!!..Jeszcze jeden!!
-Tera to już zbaranieli Portugalczyki..-szepnął trefniś Bobo po trybunach wzrokiem rzucając
A tymczasem przerwa nastała dla porządków wprowadzenia w formacyjach. Na tablicy wyników napis się począł wyświetlać drwiący POL-POR 1-0 do furii i rozpaczy gospodarzy doprowadzając.
Odsłona druga od silnych ataków na bramę Boruca się zaczęła i w 50 minucie Maniche po błędzie naszym wyrównać zdołał.
Odżyły wtedy portugalskich gardeł tysiące
-Ueeeeeeeeeee..Łeeeeeeeee PORTUGAL!!POR-TU-GAL!!!
-Zaiste innej śpiewki nie znają -mruknął Nawałka ze złością na murawę spluwając.
Chwil kilka zaledwie upłynąć zdołało gdy C.Ronaldo w zamieszaniu technicznie trafić do siatki naszej zdołał na 2-1
Po trafieniu owym z naszech jakoś tak jakby powietrze zeszło.
-No i po zawodach -pomyślał trefniś Bobo ze łzami w oczach na chmurnego kniazia patrząc.
-Póki piłka w grze póty nadziei - szepnął kniaź Leo gestem do swoich by atakować poczęli pokazał.
Lecz łatwym wcale to nie było i pan Krzynówek piłę dostawszy nie bardzo miał komu zagrać bo Portugalczyki naszech szczelnie kryć zaczęli.
-To se strzelę przynajmniej jak podać ni ma komu -pomyślał pan Krzynówek zza trzydziestu metrów huknąwszy potężnie.
Zdążył jeszcze jeno pomyśleć że dziwnie podobnym strzał się zdaje do tego co onegdaj Realowi zaaplikować zdołał.
A piłka olbrzymiej szybkości nabrawszy to od słupka,to od pleców Ricardo się odbiwszy w siatce ugrzęzła.
-Nie do wiary - ten i ów przecierał oczy ze zdziwienia w 87 minucie -Cud nad cudy...Trafienie ..
A bramkarz Ricardo niczym chora mećka gryźć trawę i pięściami ze złości tłuc począł.
Niektóre gadają że to zwycięstwem woli nad umiejętnością było,zawziętości nad fantazyją lecz faktem się stało że turniej na Europy stadyjonach przybliżył się do nas bardzo.
Kniaź Leo uśmiechnął się po raz pierwszy tego wieczora
-Little by little...Krrrrroook po krooku...
A nad Estadio da Luz wiatr lekki zawiał potyczkę ową kończąc 2-2...
MOŻE SIĘ WAM Z SERBAMI UDA BO NIE Z NAMI ...NIE PŁACZ RONALDO..RONALDO...LDO...DO...
by joemonster
~silentwind, 11.09.2007 09:46
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz