poniższy felieton pochodzi z e-booka "Na dworze we Wronkach" (autor Silentwind)
- A, więc stało się... Stało wedle starych przepowiedni wróżów naszych- rzekł Wielki Książe Janas do zgromadzonego w okół dworu
- Holendry bitnych potomków Przemysława pokonały awans do turnieju nam i Sasom pieczętując...
Wielkie natenczas poruszenie wśród gawiedzi słowa te czynić poczęły:
- Toć hufce nasze z Sasami potyczka czeka okrutna - odezwał się Tomcio, co to onegdaj na Wembley w pojedynkę bitwę całą wygrał
- A jam już stary i leciwy i drugi raz nie podołam a drużyna nasza wedle mnie wojów godnych nie posiada...
Zasępił się książę w głowę zachodząc jakiż tu koncept obrać, gdy krzyk dziki acz radosny czeluści grodu we Wronkach rozdarł...
- Niiiiiiiiiimaaaaaaaaaaaa Beckhama niiiimaaaaaaaaaaa...
A był to jeden z ulubionych księcia trefniś Klejdinst, co to na przeszpiegi do obozu wroga udawszy się właśnie powrócił...
- Relacyję mi natychmiast zadawaj z utarczki owej, jaką to adwersarze nasze z Austryjakami stoczyli...
Zerwali się wszyscy na równe nogi a wśród nich i ci, którzy w środę w szranki stawać mieli, ciasnym pierścieniem krąg w okół błazna czyniąc.
- Sasy słabe... Panie i wymęczonym karniakiem skórę uratowawszy bitwę
wygrali... Jednak jednego z świetniejszych tracąc przy tym za nie rycerskie zachowanie się... Niejakiego imć Beckhama od Dzilettów
- Dobrą to nowinę przynosisz sługo mój wierny albowiem bitwa to będzie okrutna, bo turniej zapewniony, ale o honor idzie...
- O Honor!!... O Honor!! - Ochoczo zakrzyknęło rycerstwo i dworzanie, co to licznie do Wronek przybyli...
A wiatr wiał niosąc jeszcze długo po okolicznych wzgórzach i lasach okrzyk gromki słabnący stopniowo... O Honor... ..O honor... ... O honor...
10.10.2005
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz