Wiosną pachniało a przez otwarte okna przyjemny wietrzyk wlatywał do komnaty księcia Janasa z lekka cięzkie zasłony poruszając..
Słońce kątem padało na wielkiego księcia próżno starając się rozpogodzić jego marsowe oblicze..
W kąciku przycupnięty trefniś Klejdinst w duchu toczył ze sobą walkę czy zagadnąć do księcia o powód humoru takowego czy też cicho siedzieć i na gniew księcia się nie narażać..
-Panie? - wyszeptał nieśmiało - Cóż oblicze twoje jasne mąci i zgryzot przydaje ?
-Psie krwie sługo ..Rumun co na Wawelu wojewodą obrany został cyganić poczyna i wykręty robi co by swoich horągwi na bitwę walną co z Litwiny mamy przed turniejem krzyżackim nie wysyłać..
-Toć za to przepędzić obwiesia możem i z kraju na powrót do siebie wygnać.-obruszył się błazen - Coż jego słowo znaczy przy twoim panie...
-A znaczy trefnisiu mój najwierniejszy znaczy - westchnął książę - Bo w wolnym kraju żyjemy gdzie prawo w poszanowaniu mają a ono jak widzisz ślepym bywa..
-To pana Sobolewskiego i Baszczyńskiego próżno nam się spodziewać gdy czas bitwy przyjdzie - zatrwożył się trefniś
-Nie staną i to frasunku mego powodem..A wszystko że to z kraju wampirów nasienie mieszać i szyki nasze rozbijać poczyna..
-Mistrzostwo już pewno stracił a pyskatym dalej pozostał..-dopowiedział błazen z zydelkiem bliżej księcia się przesuwając..-A pognać biesa gdzie go miejsce...
A wiatr zerwał się w podmuchu nagłym acz krótkim do komnaty wpadając ze świstem....A POGNAĆ DO DO TRANSYLWANI TO PEWNE JAK TO ŻE WISŁA W GÓRĘ NIE POPŁYNIE..POPŁYNIE..PŁYNIE.....
by Joemonster
~silentwind, 28.04.2006 14:53
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz