Mżyć zaczęło lekko plugawą pogodę zwiastując a pole co gładkim się pierwej zdawało niczem gąbka wodę chłonęło .
A szyki już nasze natenczas rozwinięte były, horągwii belgijskich naprzeciw oczekując..
Trefniś Bobo co to nieopodal kniazia jak zwykle się kręcił raz po raz z głośnym jakowymś cmoknięciem ciżemkę z błocka wyciągał
-Błocko straszne panie..-sapnął -Żeby się nasze tylko po kolana nie zapadli w tej maziaji..
-Pole takie samo dla nas jak i dla nich sługo - odezwał się kniaż Leo ręką oczy przesłaniając - Hufce ustawione jakem nakazał?
-Tak panie...Lecz wszyscy się dziwujem dlaczego żeś pana Dudkę na sam środek wstawił bo mocno niepewnym on w interwencyjach swojech..
-Zamilknij-machnął ręką kniaź - I ustawnienia się nie dopytuj bo to koncept jedyny by z tymi co się ostali zwycięstwo odnieść..
-To my znowusz o zwycięstwo potykać się będziem?A nie o remis zwycięski na wroga terenie?-przestraszył się Bobo-Olaboga...Olaboga..Toż my tak nie zwyklim grać przecie..
-A gdzie asekuracyja nasza i gra zachowawcza co tradycją naszą z dawien dawna? - wtrącił trefniś Dziekan lecz zamilkł bo bitwa już się zaczęła i od chwil kilku w najlepsze trwała..
Raz po raz nasze zrywy czynili by prowadzenie uzyskać lecz tylko błocko w powietrze wzbijali aż do dziewiętnastej minuty..
A wtedy to pan Matusiak co na codzień w Bełchatowie przednio się potyka przeciwnika przepchnął i zmylił strzał na bramkę oddając.
Straszliwa wrzawa się na okolicy podniosła wśród gawiedzi licznie na bitwę przybyłej...Goooooooooooooooool...Goooooooooo l..A ten czy tamten okrzyki wznosił .."Gracie u siebie Polacy..Gracie u siebie" Belgów całkiem zagłuszając..
I dziwy się jakieś dziać poczęły bo co i raz Belg ten czy tamten przed panem Bąkiem się znalazwszy oko mu puszczał czego nikt pojąć nie umiał..
Bitwa chyliła się ku końcowi gdy Belgi nacisnąć jeszcze chcieli ale zmienić już nic nie zdoławszy porażkę przyjąć musieli.
Zebrało się rycerstwo rozradowane a pan Bąk przemówił
-A i przebiegłe Belgi bym faule czynił w polu karnem chcieli lecz rycerzowi to nie uchodzi..Za 10 tysięcy podobnież..
-Boć "finger " twój co to go masz na palcu panie niewiele mniej warty - odparł ze śmiechem Bobo i zamilkł czując na sobie wzrok kniazia karcący..
A wiatr wiał nad dawnym Hazel i wiał świszcząc tak z troszka potępieńczo ..ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWEM JEST WIEC DOBRZE ŻE I ZŁODZIEJSTWA I ŁACHMAŃSTWA NIE BYŁO SIE...NIE BYŁO NICZEGO ....CZEGO...GO...
by joemonster
~silentwind, 17.11.2006 08:13
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz