czwartek, 13 września 2007

ROZCHWYTYWANI POLACY?

Mróz odpuścił trochę ale po okolicznych pagórkach wiatr porywisty swawolnie hulał, przez co na grodzie we Wronkach nikomu się nosa na dwór wyściubić nie chciało.
-Niby mrozy a dzieje się w świecie jak by to latoś była panie...-odezwał się trefniś Klejdinst ręce bliżej do kominka wystawiając
-Taaa...słyszałem podobnież Adamski co we Wiedniu w szranki staje ,włodarzom z Derby się nie spodobał..
-Prawdą ci to panie,prawdą
-W Barana nie prosta to rzecz się przemienić co jeno pan Rasiak potrafił wybornie i w tej drużynie błyszczał..
-A no i pana Franka Maury oddali ....Wilkom za dwa kopce dukatów..
-Jakże to tak się godzi!!-zakrzyknął książę Janas
-Rycerza przedniego bestyjom dzikim na pożarcie oddać!!
-Nie frasuj się książę- przestraszył się trefniś
-Drużyna jeno przydomek taki obrała w której potykać się będzie..
-Dziwne to ci obyczaje u Sasów by nazwy od menażerji a nie od grodów warownych nadawać..
-No i pan Baszczyński pójdzie pewno...
-A gdzież on ? Do jakiejż to zwierzyny jego poślą?-rzekł książę z przekąsem
-No eee nie nooo... panie jego to akurat do Młotów chcą ,no i coś z szynką w nazwie drużyna owa posiada...
-Młotki i Szynki powiadasz sługo -zamyślił się książę
-Toć rzemieślnicza drużyna to być musi..
...a wiatr wiał i wiał tumany śnieżne po zagonach pędząc..CO BY TYLKO Z RYCERZA PRZEDNIEGO PRZED MUNDIALEM RZEMIEŚLNIKIEM SIE NIE STAł....NIE STAŁ...NIE STAł

Brak komentarzy: