-Naści i wszyskie powołania wysłane,gońce w drodze i jako żywo rycerstwo stawiać się będzie - zanucił trefniś Klejdinst pod nosem wesoło w stronę komnaty księcia podskakując
Lekki półmrok w sali książęcej panował i jednakowoż nastrój wielkiego księcia oddawał
-Jak rzekłeś panie wici, rycerzom przez ciebie wskazanym rozsłałem by stanąć mogli w drużynie koronnej co w Kaiserslautern się zbierze..
-A miłym to dla mnie sługo żeś się tak chwacko uwinął -mruknął książę
-Ale zmora mnie męczy inna jeszcze..
-Cóż to takiego panie i może jakoś pocieszyć cię w frasunku zdołam toć od tego jestem - zmartwiał trefniś
-Harmaty dzisiej wytoczą i Francuz z innemi pana Dudka sprawdzać będzie..
-Jakże to tak być może ?
-Może . Ale jak ten Arsenał dobendą to i na dłużej Dudek na bramce zagościć winien nam i sobie sprawę mundialu wyjaśniając..
-Cóż panie, jeno czekać potyczki owej nam pozostaje i kciuki za niego cisnąć..
-Aby się tylko w blokach nie spalił i czary swoje znów odprawiać zaczął -szepnął książę przez okno wyglądając gdzie wiatr w krużgankach smętną melodię nucił....NIE SPAL SIĘ.. NIE SPAL.. A YOU"LL NEVER WALK ALONE....ALONE....ALONE...
silentwind, 26.02.2006 15:29
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz