A w rok ten co to nowy nastał dziwy się dziać poczęły że najstarsze ludziska nawet pomnieć czegoś takiego nie mogli i po chałupach się dziwowali niemożebnie.
Na grodzie kniaziowym trefniś Bobo od okna do okna nerwowo się przechadzał i twarz bladą do szyby przyciskał.
-Czegóż to nosi cię jak Judę jakiego po pustym sklepie? - zagadnął trefniś Dziekan słoniną przegryzając.
-Czarne chmury na wschodzie się kłębią, coś jakby nad grodem stołecznym nieszczęście jakoweś zwiastując..
-Bajki i zabobon tylko..-wzruszył ramionami Dziekan - Tylko mnie z tym do kniazia zara nie wyskakuj i nerwów mu sie szarpaj..Aaaa co ja ci miałem rzec.Taaa wiem.Słyszałeś że Wita straż pojmała ?
-Olaboga! - przestraszył się trefniś czaplę z głowy zrywając i w palcach nerwowo międląc - Stwosza? Nie może to być! Toć on ołtarza nie dokończy...
-Głupiś ..Nie tego Wita..Jakiegoś innego..Coś z prasowaniem on miał w herbie..Magiel jaki czy inne Żelazko .A żem nie dosłyszał bom plotek nie łasy ..Podobnież korupcyją jakowąś on uwikłany..że turnieje ustawiał czy jak..
-Bieda z tego będzie powiadam ci- szepnął trefniś Bobo ledwo ustami sinymi ze strachu poruszając - Tera to już kuratora jakiego piekielnego wprowadzą i z turniejów wszelakich nasze rycerstwo wykluczą ..Bieda oj bieda...
-A zamilknij boć jeszcze się nic stać nie stało..Król Listek wraz ze świtą co to ją gawiedź "Leśnym ludem" nazywać zwykła do dymisyji się przecie nie podał..
-Przeczucie jednak mam najczarniejsze-sapnął trefniś Bobo - Bo i znaki w przyrodzie się jakieś objawiają..Zimy ni ma.Coś jakby Lipiec w Styczniu..Latoś ..A to dobrze wróżyć nie może..
-Ale jak kniaziowi co powiesz to cię normalnie sieknę - zdenerwował się Dziekan -Nie będziesz swojemi zabobonami mu humoru psować..A czy nas wykluczą czy nie to i tak wpływu na to nie mamy..
A wiatr wiał i wiał nad grodem wronieckim ponuro poświstując
I W STYCZNIU LIPCOWE PORZĄDKI BYĆ MOGĄ JENO BY CO DOBREGO Z NICH WYNIKŁO..WYNIKŁO...NIKŁO...KŁO
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz