niedziela, 16 września 2007

Już czas Panie...

poniższy felieton pochodzi z e-booka "Na dworze we Wronkach" (autor Silentwind)

- Już czas panie... Już czas - ozwał się trefniś Klejdinst budząc Wielkiego Księcia Janasa, co to po ciężkim dniu umęczon legł na chwilę w namiocie swoim.
- Wedle obyczajów naszych ceremoniję przedbitewną czynić wypada...
- W te słowa, słusznie prawisz trefnisiu... .A zbieraj mi drużynę jako żywo by na polu owym ostatnie poprawki w formacyjach wprowadzić albowiem sen mi przyniósł koncept szatański, kogo by w pomocach naszych miast pana Szymka z Trabzonu umieścić...
- A któż li on jest panie mój w mądrościach i fortelach swych niezgłębiony??
- Lewandowski zwą go, lecz przez niektórych Lewandinhio również, baczenie mając rzekomo na przodków jego brazylijskich... Lecz biegnij już... Biegnij.
- Pyszna to rzecz mój panie... Już biegnę.
I tak wyległo rycerstwo nasze na pole Old Trafford zwane, gdy wtem z pobliskiego wzgórka dla kronikarzy przeznaczonego jeździec zbliżać się począł.
A jeźdźcem tym był Tomcio, co to na Wembley w pojedynkę Sasów onegdaj zatrzymał...
- Książe mój miły przywiozłem ci relikwię potężną, co w bitwie dopomóc może - rzekł Tomcio.
Uklękło zgromadzone rycerstwo a książę uniósł w górę relikwię ową... A była nią... kaseta VHS POLSKA- ANGLIA 1:1 1973- PAMIĘTAMY
...A kmioty dookoła zebrane szeptać poczęli, że takich dziwów to jeszcze nie widzieli.
12.10.2005

Świt już nastawał...

poniższy felieton pochodzi z e-booka "Na dworze we Wronkach" (autor Silentwind)

Świt już nastawał czerwonym płomieniem oświetlając pole rozległe, na którym to wojska koronne z synami Albionu zewrzeć się miały w bitwie straszliwej.
Odezwał się tędy Wielki książę Janas do pomniejszych, którzy mu towarzyszyli
- Jak zwą to pole, na którym potykać się, będziem??
- Old Trafford panie...- Szepnął trefniś Klejdinst chowając się za połę płaszcza książęcego
- Siła ich będzie... Siła - rzekł książę wzrokiem okoliczne trybuny omiatając
- Lecz nie ulękniem się i presyji nijakiej nie ulegniem..Szkoty podobnież doping pyszny nam szykują, co by Sasy upokorzyć i w bitwie sromotnie pognębić.
- A prawdą li to, że Sasy w szeregi swoje Lampardy, Gepardy i inne bestyje wystawić zamyślają??- Ozwał się pan Rasiak od Kogutów.
- Prawdą ci to... Lecz niechaj legnę niźli pozwolę by zamęt czynić poczęły w obronie naszej - odezwał się pan Bąk, co za urządzanie obrony władnym uczyniony został...
Wtem rumor jakiś słyszeć się dało i okrzyki gromkie...
- Z drogi... Z drogi. Posły do księcia...Od arcyhetmana naszego wszechczasów Górskiego... Wiadomość.
Przez ciżbę cisnącą się przebiwszy stanął poseł przed księciem i honor mu należny oddawszy wiadomość wręczył.
Zadziwił się książę niemożebnie, lecz list ująwszy głosem gromkim odczytał:
"ZAPRAWDĘ KSIĄŻE PAMIĘTAJ: PIŁKA JEST OKRĄGŁA A BRAMKI SĄ DWIE”...

11.10.2005

I stało się

poniższy felieton pochodzi z e-booka "Na dworze we Wronkach" (autor Silentwind)

- A, więc stało się... Stało wedle starych przepowiedni wróżów naszych- rzekł Wielki Książe Janas do zgromadzonego w okół dworu
- Holendry bitnych potomków Przemysława pokonały awans do turnieju nam i Sasom pieczętując...
Wielkie natenczas poruszenie wśród gawiedzi słowa te czynić poczęły:
- Toć hufce nasze z Sasami potyczka czeka okrutna - odezwał się Tomcio, co to onegdaj na Wembley w pojedynkę bitwę całą wygrał
- A jam już stary i leciwy i drugi raz nie podołam a drużyna nasza wedle mnie wojów godnych nie posiada...
Zasępił się książę w głowę zachodząc jakiż tu koncept obrać, gdy krzyk dziki acz radosny czeluści grodu we Wronkach rozdarł...
- Niiiiiiiiiimaaaaaaaaaaaa Beckhama niiiimaaaaaaaaaaa...
A był to jeden z ulubionych księcia trefniś Klejdinst, co to na przeszpiegi do obozu wroga udawszy się właśnie powrócił...
- Relacyję mi natychmiast zadawaj z utarczki owej, jaką to adwersarze nasze z Austryjakami stoczyli...
Zerwali się wszyscy na równe nogi a wśród nich i ci, którzy w środę w szranki stawać mieli, ciasnym pierścieniem krąg w okół błazna czyniąc.
- Sasy słabe... Panie i wymęczonym karniakiem skórę uratowawszy bitwę
wygrali... Jednak jednego z świetniejszych tracąc przy tym za nie rycerskie zachowanie się... Niejakiego imć Beckhama od Dzilettów
- Dobrą to nowinę przynosisz sługo mój wierny albowiem bitwa to będzie okrutna, bo turniej zapewniony, ale o honor idzie...
- O Honor!!... O Honor!! - Ochoczo zakrzyknęło rycerstwo i dworzanie, co to licznie do Wronek przybyli...
A wiatr wiał niosąc jeszcze długo po okolicznych wzgórzach i lasach okrzyk gromki słabnący stopniowo... O Honor... ..O honor... ... O honor...

10.10.2005

Gwoli taktyki...

poniższy felieton pochodzi z e-booka "Na dworze we Wronkach" (autor Silentwind)


Wielkie się w narodzie niepokoje czynić poczęły i czarne chmury gromadzić nad głową księcia wielkiego Janasa...
A sprawy w nader poważny obrót oblekać zaczęły, bowiem najświetniejsi z naszych jak imć Dudek, co w pojedynkę Sasów powstrzymał czy też pan Szymek w hetmance środka pola biegły w lazarecie legli, od ran, co w lokalnych bitwach przyjęli...
- Cóż czynić!... Cóżem czynić powinien. Trefnisiu mój najmilszy Skorżo...
Odezwał się w ten czas trefniś, co nie raz już dobrą radą oblicze Wielkiego Księcia rozjaśniał..
- Ślij panie mój najmilszy po pana, Sobolewskiego co pod Wawelem na codzień potyka się by wespół z panem Radomskim odpór Sasom dali w Manchesterze i piłki górne dla pana Żurawskiego, Franka i oblubionego faworyta twego pana Rasiaka od kogutów słali...
Rozjaśniło się oblicze księcia na myśl o ulubieńcu swoim, lecz chwilę tylko...
- A któż bramki naszej strzec będzie...
- O panie niepotrzebnie oblicze swe frasujesz wszak jest pan Boruc, co u dzikich Celtów harce wyczynia... I niemożliwych rzeczy dokazuje.
- Jakeś mi doradził tak uczynię wedle słów twoich, lecz naj sam wprzód bitwę sparingową plemieniu Wikingów wydam, co bym w dyspozycyję naszych formacyji wątpić nie mógł..Wszak turniej najprzedniejszy w zasięgu ręki naszej, i z kwiatem rycerstwa ziemi całej potykać się nam przyjdzie. Oraz imię Rzeczypospolitej rozsławiać...
A słońce chyliło się już ku zachodowi krwawym jakowymś płomieniem barwiąc okoliczne pola i sioła grodu we Wronkach i zwiastując jednakowoż bitwy straszliwe, o których długo Szpaki w obejściach śpiewać będą...
08.10.2005

sobota, 15 września 2007

Na dworze we Wronkach - wstęp

poniższy felieton pochodzi z e-booka "Na dworze we Wronkach" (autor Silentwind)

O awanse na Mundial, więc przyszło się nam potykać, co w
sercach poniektórych strach i grozę siać poczęło, ale też nadzieję
wlewało, bo naród ten jak ryba wody sportowych uniesień
potrzebował i dość miał wspominek o bitwach dawnych a świetnych.
A rzeczy się natenczas cudne dziać poczęły, co ja sługa
skromny na miejscu tym przytoczyć muszę i pod osądy wasze i
dziejów zdaję...

silentwind

czwartek, 13 września 2007

MECZ W FINLANDII


Nad stadyjonem Olimpijskim w Helsinkach z wolna przez chmur zwały słońce przebijać się poczęło.
-A ja myślałem że te Fińczyki bardziej żółte so i że surowe ryby jedzą,a te tutaj to jakieś blade takie- mruknął trefniś Nawałka niezadowolony.
-Pokiełbasiło ci się widocznie - roześmiał się oblizując wargi trefniś Bobo - Przeca wiadomo że naród ten północny głównie z dobrej gorzałki znany a i komórki fajne i inne domki jeszcze z drewna robią.Twardy oni opór Serbom stawili więc i tego my spodziewać się winnim.
Potyczka owa niemrawym tempem toczyć się zaczęła bez sytuacyji klarownych a rycerstwo z jednej i z drugiej strony środek pola zagęściło niemiłosiernie.
Raz po raz ten i ów górne piłki do Rasiaka słał co to od początków samech w bitwie tej walnej występy czynił.
Łatwym to wcale być nie mogło bo tuż obok zawsze czyhał rycerz rosły Sam Se Sypia i piłki złośliwie wszystkie wygrywał..
-No nie no...No nie - stęknął pan Rasiak - Nic mnie pograć nie da i znowu mnie wszyscy pomawiać będą i kalumnie czynić...
A bitwa toczyła się dalej galopującego żółwia tempem że nie przysnąć wręcz nie sposób było.
I nasze rycerze też przysypiać jakby zaczęli na więcej Fińczykom zawziętym pozwalając.
-Tfu..Urok jakiś ..Czary nieczyste i śpiączkę na nas rzucają - ocknął się trefniś Bobo ślepia sklejone prawie przecierając i widząc że natarcie Finów na bramę naszą zmierza zakrzyknął- Borucu!! Booooorucu!!! Przbudź się !!!
-Co? Gdzie ?Czego?Aaaaaaaaaaaaaa - przecknął się Boruc raz po raz strzały kąśliwe broniąc.
-Pani?- doskoczył do kniazia Leo trefniś Nawałka - Rasiaka nam trza zmienić do po murawie się w te i na zad ciąga a pożytku z niego żadnego...
-Prawda - skinął łaskawie kniaź - Wpuście mi tam Sagana może on tu zaradzi i przez obronę wrogą się przebije..
A na stadyjonie buczenie i rykowisko dzikie słychać było za razem każdym gdy pan Boruc przy piłce przebywał w zdziwienie wszystkich wprawiając bo nikt z Fińczyków na połowę naszą z atakiem już się nie kwapił i nie wiadomo o co ta pretensyja być mogła,że na czas grę prowadzi czy jak..
Ledwo tylko Rasiaka pan Sagan zmienił już okazyję przepiękną miał główkę z roślejszym wygrywając i jeno rykoszet od słupka od porażki "Suomi" uchronił.
I tak to już do końca było .Raz my raz oni a szli nikt przechylić nie umiał.
A wiatr w Helsinkach wiał jeszcze długo w noc z nad Portugali wieści niosąc..
A GENE HACMAN SCOLARI IVICY W RYJA STRZELIŁ..STRZELIŁ
...LIŁ....
-Słyszysz panie? - skulił się trefniś Bobo - Zły to znak i konsekwencyje jakoweś mogą być tego..
-Nie dla nas sługo jeno dla Portugaleiros..A ich remis z Serby korzystny..........



~silentwind, 13.09.2007 11:16

PORTUGALIA...


Zmierzchło już się solidnie a jedynym co oświetlone pozostało to pole owo co nie darmo "Stadyjonem Światła" zwano.
-Patrzaj Nawałka - podskoczył trefniś Bobo ręcyma wymachując - Toć jam nie wiedział że ludzie takie budowle wznosić umieją..
-Nom - przytaknął błazen - Jeno żeby sił naszech trema jakowaś przed Portugaleiros nie zjadła bo wrzawa tu jest okrutna ...Słuchy chodzą że i u nas po wyborach trzy milyjony stadyjonów takowych wybudują..
-Aj nie ględź lepiej - żachnął się trefniś i umilkł bo hufce naprzeciw siebie stanąwszy bitwę rozpoczęły.
I z pędem straszliwym ruszyła portugalska lawina raz po raz o obronę naszą się rozbijając gdzie pan Lewandowski z Bronowickim cudów niemalże dokonywali.
-Ueeeeeeeee Łeeeeeee Portugal..Por-Tu-Gal..
-Czy oni pieśni innych, zagrzewających ni mają i tylko w koło Macieju jedno wrzeszczą? - zdziwił się Nawałka i wtenczas usłyszał jak przez wrzawę okrutną słowa znajome się przebić zdołały
-Cała Lizbona - Jest dzisiaj Biało-Czerwona!!Caaaaaaała Lizboooonaaaaaaaa!!
-Nasze też tu są i znać o sobie dają - uśmiechnął się dodając sobie otuchy Bobo
A ataki potomków Kolumba trwały i napór nie słabł ani na chwilę gdy pan Smolarek z głębi pola podanie dostał i strzał oddawszy ledwo tuż nad poprzeczką szmaciankę przeniósł stadyjon uciszając..
Kniaź Leo nerwowo wzdłuż linii się przechadzając przemówił
-To tera i wódz ich Gene Hackman Scolari widzi że z nami nie przelewki i całą nawałę ku nam rzuci..
A tymczasem stało się to co nieodgadnione bo pan Lewandowski po rykoszecie Ricardo piłki dopadłwszy do bramy ją skierował prowadzenie uzyskując.
I gawiedź co to tłumnie się stawiła na potyczkę ową zamilkła powtórnie że naszech usłyszeć można było
-Polacy gracie u siebie!! Jeszcze jeden!!!..Jeszcze jeden!!
-Tera to już zbaranieli Portugalczyki..-szepnął trefniś Bobo po trybunach wzrokiem rzucając
A tymczasem przerwa nastała dla porządków wprowadzenia w formacyjach. Na tablicy wyników napis się począł wyświetlać drwiący POL-POR 1-0 do furii i rozpaczy gospodarzy doprowadzając.
Odsłona druga od silnych ataków na bramę Boruca się zaczęła i w 50 minucie Maniche po błędzie naszym wyrównać zdołał.
Odżyły wtedy portugalskich gardeł tysiące
-Ueeeeeeeeeee..Łeeeeeeeee PORTUGAL!!POR-TU-GAL!!!
-Zaiste innej śpiewki nie znają -mruknął Nawałka ze złością na murawę spluwając.
Chwil kilka zaledwie upłynąć zdołało gdy C.Ronaldo w zamieszaniu technicznie trafić do siatki naszej zdołał na 2-1
Po trafieniu owym z naszech jakoś tak jakby powietrze zeszło.
-No i po zawodach -pomyślał trefniś Bobo ze łzami w oczach na chmurnego kniazia patrząc.
-Póki piłka w grze póty nadziei - szepnął kniaź Leo gestem do swoich by atakować poczęli pokazał.
Lecz łatwym wcale to nie było i pan Krzynówek piłę dostawszy nie bardzo miał komu zagrać bo Portugalczyki naszech szczelnie kryć zaczęli.
-To se strzelę przynajmniej jak podać ni ma komu -pomyślał pan Krzynówek zza trzydziestu metrów huknąwszy potężnie.
Zdążył jeszcze jeno pomyśleć że dziwnie podobnym strzał się zdaje do tego co onegdaj Realowi zaaplikować zdołał.
A piłka olbrzymiej szybkości nabrawszy to od słupka,to od pleców Ricardo się odbiwszy w siatce ugrzęzła.
-Nie do wiary - ten i ów przecierał oczy ze zdziwienia w 87 minucie -Cud nad cudy...Trafienie ..
A bramkarz Ricardo niczym chora mećka gryźć trawę i pięściami ze złości tłuc począł.
Niektóre gadają że to zwycięstwem woli nad umiejętnością było,zawziętości nad fantazyją lecz faktem się stało że turniej na Europy stadyjonach przybliżył się do nas bardzo.
Kniaź Leo uśmiechnął się po raz pierwszy tego wieczora
-Little by little...Krrrrroook po krooku...
A nad Estadio da Luz wiatr lekki zawiał potyczkę ową kończąc 2-2...
MOŻE SIĘ WAM Z SERBAMI UDA BO NIE Z NAMI ...NIE PŁACZ RONALDO..RONALDO...LDO...DO...
by joemonster

~silentwind, 11.09.2007 09:46

NA ASYSTENTA GO!!!

-Panie ...-błagalnym głosem zaczął trefniś Bobo do kniazia się zwracając - Sługę jakiego drugiego obrać musisz wedle obyczaju, co by ci dopomagał i rozweselał czasem...
-Obiorę jak się takowy nadarzy - odrzekł kniaź Leo z westchnieniem -A w tym kraju przedziwnym chwackich trefnisiów niemnogo..
-To może byś Dziekana na powrót przyjął - odważył się błazen - Koncepty bitewne by nowe pomógł wprowadzić....Na ten przykład "Na szmergla" albo na "Fiksum dyrdum" w polu stawać...
-Postrach to zaiste zasiać by mogło u wrogów naszech-zamyślił się kniaź Leo -Nieobliczalne byśmy na boisku byli...Szalone hufce...
-Bo słuchy chodzą że i Engela na służbę chcesz nająć..
-Plotki to jeno i krzty prawdy w nich ni ma - rzekł kniaź z przekąsem -Prędzej z tem Dziekanem nieszczęsnym pomyślę....Najwyżej się kłódkę jaką do piwniczki dorobi co by do Merlotów i Chardonnayów dostępu nie miał
-Rozważ to panie -ucieszył się Bobo - A i pan Dudek w królestwie Hiszpanii debiuty ma swe dzisiaj...
-Przecie na ławie miał zasiąść -zdziwił się kniaź Leo - A juże w składzie pierwszym wybiegnie?
-A jakże panie wybiegnie -roześmiał się Bobo- Pana co to bramy królewskich strzeże Casillasa kontuzyja jakowaś trapi..
-To może i do kadry jeszcze wróci ...Bo i to jeszcze możliwością jest..
-No i Rumuny z Zaglębiem się zewrą w Turnieju Mistrzów niezadługo. I nasze ligowe turnieje ruszają więc pomocnik na gwałt potrzebny bo obaczyć i podołać wszystkiemu trudno będzie..
A wiatr wiał lekko czubkami okolicznych drzew poruszając bredził
TRZA SZANSĘ DZIEKANOWI DAĆ .....DZIEKANOWI ...KAHNOWI....NOWI...OWI....
by joemonster

~silentwind, 27.07.2007 10:57

TAKTYKA NA MECZ...

Słońce wysoko stało już na widnokręgu gdy trefniś Bobo na pobliski pagórek się wdrapawszy ręką oczy osłonił.
-Więc to tu nam do bitwy stanąć przyjdzie-szepnął w dal spoglądając gdzie zarysy monumentu wielkiego widać było - Tofika co to Germanów pogromił Sasom bramkę onegdaj w finale uznając na 3:2 Stadyjon okazały wielce..Ech...Szkoda że Dziekana ni ma to by zobaczył..Szmergle mu się przedziwne w głowie lęgną..Powiadają że od gorzały, lecz ja tam wiary w to dać nie mogę.Pewnikiem klątwę jakowąś Azery rzuciły by zmysły jemu pomieszać...
Tak rozmyślając zbiegł sługa z pagórka wprost do namiotu kniazia co to był rozstawiony nieopodal.
-Widać już co?- spytał trefniś Nawałka z bukłaka łyk pociągając-Siła ich? Zbierają się?
-Widziałeś co sługo? - odezwał się kniaź głowę z nad pergaminów pożółkłych podnosząc
-Arenę jeno widać panie na której bitwę nam staczać przyjdzie imieniem Tofika, co to bramkę uznał i kontrowersyję w świecie całem wzbudził zwaną...Co by tylko Azery klątwy jakiej na naszech nie rzuciły jak na Dziekana ...
-Zamilknij!! - wycedził przez zęby kniaź - Przeto mówiłem by piwniczkę we Wronkach na kłódkę zawierać ..A tak to się wziął dorwał do miodów i fiksum dyrdum..Klątwa- prychnął kniaź Leo - Mątwa prędzej nie klątwa....A miałem ci ja tam jednego Merlocika jeszcze to też wziął wyżłopał..Milczeć zresztą bo taktykę na bitwę układam ...
-Może by tak jak w Warszawie górne piłki słać i głową trafienia uzyskać - wtrącił Nawałka - 5-0 było przeca to i koncept przednim się zdaje...
-I jedno trafienie wystarczy by zwycięstwo odnieść lecz i to sługo rozpatrzę bo to niegłupim się zdaje - rzekł kniaź Leo i na powrót w pergaminy się zanurzył....
A wiatr połacie namiotu targając świsnął
TOFIK?...TOFIK?..LUDOŻERKA CHCE CUKIERKA......LUDOŻERKA CHCE CUKIERKA..
-Oho już się zaczyna - pomyślał trefniś Bobo kuląc się w kącie namiotu.....
by joemonster


~silentwind, 02.06.2007 11:15

ZMIANA TRENERA...

Żar lał się z nieba na dziedziniec grodu we Wronkach gdzie kniaź, Leo na tronie przenośnym się rozparłszy i członki ku słońcu wystawiwszy w rozmyślaniach głębokich się pogrążył.
-A gdzież to trefniś Dziekan bom go od rana nie widział?-Zwrócił się do trefnisia Bobo, co to właśnie olejki jakoweś wonne do opalania na tacy przyniósł.
-Nooooo Tego Właśnie panie powiedzieć ci miałem..A wzięło mu się i rozchorowało na grypę jaką czy coś
-Toć przecież gorąc jest niesamowity - zdziwił się Leo - A temu gil z nosa powiadasz wisi?
-Taaa panie - podrapał się trefniś po czuprynie, - Ale to od tego wystawania na murach ciągłego to go pewnikiem przewiało.Rycerstwa naszego wypatrywał, co to na bitwy z Azery i Kazachy niedługo ściągną.No i niebogę zmogło Lecz nic to zastępcę natenczas ci znalazłem panie, co by dyrdymały prawił i rozweselał Wprowadzić?
-Jako żywo sługo.Jako żywo.Choć tamten miłym dla mnie jest huncwotem i żal, że z nami na Ural nie wyruszy
Trefniś Bobo w te pędy pobiegł i wrócił za chwilę człowieczka jakowegoś przed sobą popychając..
-Jak cię zwą człeku? - Odezwał się kniaź Leo łaskawie
-Nawa .Nawa ..Nawałka panie - wykrztusił człowieczek - Jadam Nawałka..
-Aha.-Kiwnął głową kniaź - Ale czy on się, aby nadaje? Czy on mnie aby rozweseli? Du ju spik Englisz Nawałka?
-YES PANIE - schylił się nisko sługa
-A to dobrym ci to, bo my tu, na co dzień języka synów Albionu używać zwykli..-Odetchnął kniaź
-I DONT PANIE ..
Grymas uśmiechu pojawił się na twarzy księcia w lekki wietrzyk zaświstał cicho
JAK SIĘ NIE NADAJE JAK SIĘ NADAJE NADAJE DAJE .JE .


~silentwind, 28.05.2007 15:04

TRANSFER

-No i pozamiatane westchnął ciężko trefniś Bobo na miotle się wsparłwszy.
-Co pozamiatane!?Jakie pozamiatane?-Obruszył się trefniś Dziekan-Niezłe z ciebie ladaco. przecie żeś nawet nie liznął mietłą posadzki.A dawaj mnie to, bo jak kniaź obaczy to nam przegarbuje skórę. kurzu jeno żeś w izbie narobił...
-Oj głupiś głupiś choć kompan z ciebie do wypitki miły zaiste..Nie o tem prawię jeno o tem że ploty chodzą co to pana Fabiana do Kanonierów wezmą..-szepnął na wpół do siebie Bobo
-Pawiana? Aaaa to wiem ...Małpa taka z tyłkiem czerwonym..Że niby gdzie go wziąść mają?
-Nie Pawiana lecz Fabiana..
-Też mi nowina ..Że tego łysego Francuza jeszcze Kanoniery chcą..Toć on już cztery razy po dziesięć wiosen prawie liczy..
-Czy ty mnie słuchasz, co ja prawię czy niedorozwiniętym, jakim jesteś, co to na odpustach jako dziwadła czasami pokazują..Fabiana, co to ze stołecznej drużyny do Arsenalu chcą..
-Ciekawym ja wielce czy to dobrym dla nas będzie czy jak z panem Dudkiem co ławę w Liverpoolu grzeje ...-odrzekł kniaź Leo co to od chwil kilku rozmowie się przysłuchiwał - A sprzątaj mnie tu a nie myśl, bo pierwsze ci pewno łacniej pojdzie...On już tam nawet uznanie zdobywał i tańce w bramce odstawiał..Był Dudek to i Pawian..Ekhm..Fabian Dance być może..
A wiatr wiał ciepłe powietrze przez okiennice wdmuchując...
A ZIELIŃSKI NIC NIE WIE....WIE....IIIIIEEE.

~silentwind, 04.05.2007 19:33

MISTRZOSTWA

Trefniś Bobo wpadł do komnaty księcia jakby go sto biesów z piekieł goniło.
-A co mnie drzwi na ścieżaj ostawiasz sługo i cóżeś ty taki zadyszany jak Grek, jaki pod Maratonem? -Zapytał kniaź Leo z przekąsem pergaminy jakoweś pożółkłe odkładając.
-Khy..khy...khy....Siem...Siem...Tfuuu..Osiem panie - wykrztusił trefniś
-Co osiem?Jakie osiem ? Gadaj mnie tu do ładu i składu prędko.
-Już gadam panie jeno tchu złapię bom całe drogę biegł i ucisk mam na piersiach trochę ze zmęczenia a po trochu i z radości wielkiej..My i Ukraińce osiem ,Italia cztery a Madziary i Chorwaty to nawet głosa nie dostały..No i panie Euro nasze!
-Stadyjony natenczas budować nam przyjdzie a nie gawiedź zwodzić i obiecanki cacanki prawić...Platini pan nad pany wyraźnie sprzyjał nam przecie - uśmiechnął się kniaź ..
-I ..I...Stadyjon....Stadyjon Narodowy na stolicy na sześćdziesiąt tysięcy chłopa - szepnął trefniś Dziekan od strony kominka i zamilkł, bo sam się śmiałością swej wizji przeraził..
-Olaboga...To się narobiło panie..- Stęknął Bobo - Targową w stolycy rozkopią całą ..A i gościńce jak kraj długi i szeroki rychtować będą..
-Prawda..-Zamyślił się książę- Lecz dobrej myśli jestem ..Rycerstwa i kiboli tu kupa zjedzie a każdy żreć coś musi to i oberże rozmaite powstaną...Superlativa same...Promocyja wielka..
-Ja tam panie nie uczony w pismach..Tylko kto te stadyjony nowe poświęcić na czas zdoła? - Zakrzyknął Bobo okiennice z trzaskiem otwierając i z całych sił przez okno wrzeszcząc - POLSKA BIAŁO CZERWONI....DO BOJU...DO BOJU..DO BOJUUUUUUU
-Co to z tego wyniknie - uśmiechnął się do myśli swych kniaź - Polaki i Kozaki spragnione zwycięstw i piękna footballu łase..Ech zapałem nadrobią wiele..
A wiatr wesoło gwizdał wrzeszczącemu trefnisiowi wtórując
POLSKA BIAŁO CZERWONI....TO EURO JEST NASZE...POLSKA BIAŁO CZERWONI......

~silentwind, 18.04.2007 16:31

MECZ Z AZERBEJDŻANEM...

Niebo nad grodem wronieckim chmurzyska jakoweś szarobure zasnuły..
Trefniś Bobo skwapliwie drew do kominka w kniaziowej komnacie dorzucił snop iskier przy tym wzbijając.
Kniaź Leo głowę na ręce wsparłszy do sługi się zwrócił..
-Wici rozesłane jakiem nakazał?
-Tak panie - przytaknął trefniś Bobo - Kwiat rycerstwa naszego na bitwę straszliwą z Azery zwołany i pod zamkiem stoi..
-To dobre ..- westchnął kniaź - To dobre....A bez kłopotów jakowyś się tem razem obyło?
-Noooo...Eeeee ...Te Araby Zakatarzone jeno w ostatniej chwili Bąka w naszę stronę puściły...Wyrwał im się podobnież..
-To i atmosferę lada chwila zepsuć nam może jak doleci. - przecknął się trefniś Dziekan co przedrzemywał sobie pod ścianą.
-Zamilknij głuptoku jeden mówię ci jak nie rozumujesz z tego nic co tu prawimy - rzekł kniaź poduszką w błazna ciskając - W obozie pod zamkiem byłeś,rycerstwo widziałeś więc praw mi tu wartko który w formie najprzedniejszej chorągwie nasze w sobotę poprowadzi?
-Pan Żurawski z Jeleniem z kontuzyjami się borykają..Pan Matusiak już dawno trafienia nie zyskał..A wszystkie one razem dwie bramki przez dwa miesiące strzelili....
-Niedobrze to bo czas bitwy już bliski a nasze nieskutecznością rażą.-zmartwił się kniaź Leo
-Tak źle to nie je....-zaczął trefniś Bobo i ucichł bo mu Dziekan znaki dawał by zamilkł..
-To który z naszech najlepiej się prezentuje sługo...
-Rasiak panie..- zbielałymi ustani ze strachu szepnął błazen
-Rasiak! - trzasnął pięścią kniaź - Rasiaka wystawię..A może Kryszaka! Śmieszniej będzie...Może Kryszak w formie....Ech wymyślić coś szybko trzeba...
A wiatr wiał i wiał deszczem w okna zacinając...
SZEŚĆ PUNKTÓW TRZA ZDOBYŚ BO INNEJ OPCJI NI MA....NI MA....NI...MA ...MA

by joemonster

~silentwind, 20.03.2007 13:10

NOWY KANDYDAT...

Grube płatki śniegu wirowały za oknem jeszcze raz w tem roku jakże dziwnym pola i knieje okoliczne białym całunem otulając.
Trefniś Bobo krzątał się po kniaziowej komnacie cichutko motyw muzyczny z "Ojca chrzestnego" podśpiewując..
-Tadadadada tadadada tada dam...
-A cóż ci tak wesoło sługo że se tu jakieś "Godfathery" podśpiewujesz..-zagadnął kniaź Leo zaciekawiony z lekka.
-A bo panie on wesół taki bo wieści ze świata przyszły że pan Matusiak w Palermo i dla tamtejszej drużyny potykać się będzie..-doskoczył trefniś Dziekan - A pamiętać trzeba że przy tobie promocyję on takową dostał że w daleki świat z Bełchatowa poszedł...Mielim ci koło obiadu powiedzieć alem strzymać już nie mógł...
-Dobrą to wieścią zaiste okazać się może bo ogłady i szlifu rycerskiego zapewne tam nabierze - odrzekł kniaź Leo - A co tam jeszcze prócz tego w świecie słychać basałyki moje kochane?
-Nooo...Eeeee ..Z dobrych wieści..To by chyba było....-zasępił się trefniś Bobo i twarz na ogół radosna coś jakby przybladła nieco...
-No... -ciągnął trefniś Dziekan- I ten....Że Lato tera nastanie księcioju powiedz...
-Coś ty zgłupiał?-zdziwił się kniaź Leo - Lato w styczniu?Zima przecie pełną gębą jeszcze....
-Na stolicy panie .. - szepnął trefniś Bobo - Na stolicy....Miast króla Listka pan Grzesiu Lato "Jeźdźcem bez głowy" zwany nastać może...
-A wielkim ci faworytem on...Wielkim...-przytaknął trefniś Dziekan - Toć jak on nastanie to wiele się zmienić nie zmieni...
-Cichaj! Cichaj głuptoku !-zganił błazna książę - Daj myśli zebrać.. Bo czy to dobre czy nie to się jeszcze okazać może...A na stolicy to już różne dziwy bywały..Lipiec w Styczniu to i Lato w Lutym nastać może choć śniegu pełno i nic to w dodatku nie zmieni..Dziwny to kraj doprawdy i dziwne w nim obyczaje...
A wiatr zawiewał delikatnie tu i tam płatki śniegu podrywając...
LATO W ZIMIE ...ZIMA W LECIE ..JAK PLATINI NAS WYKLUCZY CO DOBREGO TU POWIECIE..WIECIE...WIECIE?....NIE WIECIE....

~silentwind, 16.02.2007 12:13

ZAWIESI CZY NIE???

A w rok ten co to nowy nastał dziwy się dziać poczęły że najstarsze ludziska nawet pomnieć czegoś takiego nie mogli i po chałupach się dziwowali niemożebnie.
Na grodzie kniaziowym trefniś Bobo od okna do okna nerwowo się przechadzał i twarz bladą do szyby przyciskał.
-Czegóż to nosi cię jak Judę jakiego po pustym sklepie? - zagadnął trefniś Dziekan słoniną przegryzając.
-Czarne chmury na wschodzie się kłębią, coś jakby nad grodem stołecznym nieszczęście jakoweś zwiastując..
-Bajki i zabobon tylko..-wzruszył ramionami Dziekan - Tylko mnie z tym do kniazia zara nie wyskakuj i nerwów mu sie szarpaj..Aaaa co ja ci miałem rzec.Taaa wiem.Słyszałeś że Wita straż pojmała ?
-Olaboga! - przestraszył się trefniś czaplę z głowy zrywając i w palcach nerwowo międląc - Stwosza? Nie może to być! Toć on ołtarza nie dokończy...
-Głupiś ..Nie tego Wita..Jakiegoś innego..Coś z prasowaniem on miał w herbie..Magiel jaki czy inne Żelazko .A żem nie dosłyszał bom plotek nie łasy ..Podobnież korupcyją jakowąś on uwikłany..że turnieje ustawiał czy jak..
-Bieda z tego będzie powiadam ci- szepnął trefniś Bobo ledwo ustami sinymi ze strachu poruszając - Tera to już kuratora jakiego piekielnego wprowadzą i z turniejów wszelakich nasze rycerstwo wykluczą ..Bieda oj bieda...
-A zamilknij boć jeszcze się nic stać nie stało..Król Listek wraz ze świtą co to ją gawiedź "Leśnym ludem" nazywać zwykła do dymisyji się przecie nie podał..
-Przeczucie jednak mam najczarniejsze-sapnął trefniś Bobo - Bo i znaki w przyrodzie się jakieś objawiają..Zimy ni ma.Coś jakby Lipiec w Styczniu..Latoś ..A to dobrze wróżyć nie może..
-Ale jak kniaziowi co powiesz to cię normalnie sieknę - zdenerwował się Dziekan -Nie będziesz swojemi zabobonami mu humoru psować..A czy nas wykluczą czy nie to i tak wpływu na to nie mamy..
A wiatr wiał i wiał nad grodem wronieckim ponuro poświstując
I W STYCZNIU LIPCOWE PORZĄDKI BYĆ MOGĄ JENO BY CO DOBREGO Z NICH WYNIKŁO..WYNIKŁO...NIKŁO...KŁO

ROZCHWYTYWANI POLACY?

Mróz odpuścił trochę ale po okolicznych pagórkach wiatr porywisty swawolnie hulał, przez co na grodzie we Wronkach nikomu się nosa na dwór wyściubić nie chciało.
-Niby mrozy a dzieje się w świecie jak by to latoś była panie...-odezwał się trefniś Klejdinst ręce bliżej do kominka wystawiając
-Taaa...słyszałem podobnież Adamski co we Wiedniu w szranki staje ,włodarzom z Derby się nie spodobał..
-Prawdą ci to panie,prawdą
-W Barana nie prosta to rzecz się przemienić co jeno pan Rasiak potrafił wybornie i w tej drużynie błyszczał..
-A no i pana Franka Maury oddali ....Wilkom za dwa kopce dukatów..
-Jakże to tak się godzi!!-zakrzyknął książę Janas
-Rycerza przedniego bestyjom dzikim na pożarcie oddać!!
-Nie frasuj się książę- przestraszył się trefniś
-Drużyna jeno przydomek taki obrała w której potykać się będzie..
-Dziwne to ci obyczaje u Sasów by nazwy od menażerji a nie od grodów warownych nadawać..
-No i pan Baszczyński pójdzie pewno...
-A gdzież on ? Do jakiejż to zwierzyny jego poślą?-rzekł książę z przekąsem
-No eee nie nooo... panie jego to akurat do Młotów chcą ,no i coś z szynką w nazwie drużyna owa posiada...
-Młotki i Szynki powiadasz sługo -zamyślił się książę
-Toć rzemieślnicza drużyna to być musi..
...a wiatr wiał i wiał tumany śnieżne po zagonach pędząc..CO BY TYLKO Z RYCERZA PRZEDNIEGO PRZED MUNDIALEM RZEMIEŚLNIKIEM SIE NIE STAł....NIE STAŁ...NIE STAł

MECZ I PO MECZU

Mżyć zaczęło lekko plugawą pogodę zwiastując a pole co gładkim się pierwej zdawało niczem gąbka wodę chłonęło .
A szyki już nasze natenczas rozwinięte były, horągwii belgijskich naprzeciw oczekując..
Trefniś Bobo co to nieopodal kniazia jak zwykle się kręcił raz po raz z głośnym jakowymś cmoknięciem ciżemkę z błocka wyciągał
-Błocko straszne panie..-sapnął -Żeby się nasze tylko po kolana nie zapadli w tej maziaji..
-Pole takie samo dla nas jak i dla nich sługo - odezwał się kniaż Leo ręką oczy przesłaniając - Hufce ustawione jakem nakazał?
-Tak panie...Lecz wszyscy się dziwujem dlaczego żeś pana Dudkę na sam środek wstawił bo mocno niepewnym on w interwencyjach swojech..
-Zamilknij-machnął ręką kniaź - I ustawnienia się nie dopytuj bo to koncept jedyny by z tymi co się ostali zwycięstwo odnieść..
-To my znowusz o zwycięstwo potykać się będziem?A nie o remis zwycięski na wroga terenie?-przestraszył się Bobo-Olaboga...Olaboga..Toż my tak nie zwyklim grać przecie..
-A gdzie asekuracyja nasza i gra zachowawcza co tradycją naszą z dawien dawna? - wtrącił trefniś Dziekan lecz zamilkł bo bitwa już się zaczęła i od chwil kilku w najlepsze trwała..
Raz po raz nasze zrywy czynili by prowadzenie uzyskać lecz tylko błocko w powietrze wzbijali aż do dziewiętnastej minuty..
A wtedy to pan Matusiak co na codzień w Bełchatowie przednio się potyka przeciwnika przepchnął i zmylił strzał na bramkę oddając.
Straszliwa wrzawa się na okolicy podniosła wśród gawiedzi licznie na bitwę przybyłej...Goooooooooooooooool...Goooooooooo l..A ten czy tamten okrzyki wznosił .."Gracie u siebie Polacy..Gracie u siebie" Belgów całkiem zagłuszając..
I dziwy się jakieś dziać poczęły bo co i raz Belg ten czy tamten przed panem Bąkiem się znalazwszy oko mu puszczał czego nikt pojąć nie umiał..
Bitwa chyliła się ku końcowi gdy Belgi nacisnąć jeszcze chcieli ale zmienić już nic nie zdoławszy porażkę przyjąć musieli.
Zebrało się rycerstwo rozradowane a pan Bąk przemówił
-A i przebiegłe Belgi bym faule czynił w polu karnem chcieli lecz rycerzowi to nie uchodzi..Za 10 tysięcy podobnież..
-Boć "finger " twój co to go masz na palcu panie niewiele mniej warty - odparł ze śmiechem Bobo i zamilkł czując na sobie wzrok kniazia karcący..
A wiatr wiał nad dawnym Hazel i wiał świszcząc tak z troszka potępieńczo ..ZWYCIĘSTWO ZWYCIĘSTWEM JEST WIEC DOBRZE ŻE I ZŁODZIEJSTWA I ŁACHMAŃSTWA NIE BYŁO SIE...NIE BYŁO NICZEGO ....CZEGO...GO...

by joemonster



~silentwind, 17.11.2006 08:13

PRZED MECZEM...

-No kto by pomyślał - zadziwił się trefniś Bobo czapkę na głowie poprawiając -Że na owym polu potykać się nam przyjdzie co Beduina imię jakowegoś nosi...Tfu..Saraceńskie jakoweś nasienie..
-Głupiś jakeś był tak i jesteś - mruknął Dziekan - Toć i u nas zwyczajem to jest by dziwne nazwy stadyjonom wymyślać więc się Belgom nie dziwuj..Na ten przykład "Jarmark Europa" weż co to na stolycy naszej stoi.. A Baudouin królem Belgów był...
- U nich królewskie stadyjon imię nosi a u nas "Przedwyborczych obiecanek i cacanek " mieć będzie..Jak zbudują..
-Ech nie nasza to rzecz...Ni kniazia miłościwego.My jeno potyczki i bitwy wszelakie wygrywać winnim ..Tak jak z ...z...Portugalczyki - szepnął trefniś Dziekan szczelniej opończą przed wiatrem wilgotnawym się otulając.
-A i ta bitwa historyczną szanse wszelakie ma zostać ..I hattric pana Bońka przypomnieć...
-Trudną ci to będzie sprawą bo i pan Rasiak i pan Lewandinho wraz z Krzynówkiem w lazaretach legli..
-Kniaź i temu zaradzić powinien Szałacha herbu "Czarna Elka" powołując...
-A i Belgi jakoweś mobile wytoczyć zamierzają co w panikę wojska przeciwne wpędza...Słuchy takie chodzą..-zafrasował się trefniś Bobo
- A zamilknij i licha nie przywołuj - zniecierpliwił się Dziekan - Jak se nie dosłyszy to se resztę dopowie..Nie mobile a jeno Emile i nie wpędza a Mbenza i nie machiną ci on a jeno rycerzem od Belgów mimo że czarniawy jakiś i na Belga nie wygląda..Jutro przeciw naszem stanie..
-To taki ci on straszny? - zatrwożył się Bobo
-Neger jak Neger..Lękać się nie ma czego jeno uważać trzeba zawsze co by nam czego nie ustrzelił..A śpij mnie tu już i głowy nie zawracaj bo jutro bitwa i odpocząć trza po podróży..- westchnął trefniś Dziekan szczelniej poły namiotu sznurując..
A listopadowy wiatr świszczał raz po raz płótnami łopocząc...
TO JUTRO OKAZAĆ SIĘ MOŻE ILE NASZE WARTE I CZY TO FARTEM Z PORTUGALEIROS PRZYPADKIEM NIE BYŁO ...BYŁO...ŁO......




~silentwind, 15.11.2006 07:16

POLSKA-PORTUGALIA

POLSKA-PORTUGALIA
Wielkie poruszenie czynić się w okolicy poczęło albowiem ze stron wszelakich kmiecie i gawiedż pomniejsza po gościńcach do "Kotła czarownic" zdążała .
A było ci to miejsce przedziwne co to już nie raz przyczyną goryczy jak i euforyji drzewiej bywało.
Trefniś Bobo nerwowo truchtał wokół kniazia, korowód ten barwny podziwiając.
-Bilanse dla nas niekorzystne.. - przemówił kniaź Leo do rycerstwa - Boć to nie dawniej jak w Korei cztery-zeiro było z Portugaleiros..
-Trzy to nam jeden Pauleta wsadził - mruknął trefniś Dziekan po trybunach ślepiami strzelająć
-Trzeba by ich jakowymś fortelem zaskoczyć - zagrzmiał kniaż - Tędy słuchajcie co wam prawię..
Skupiło się rycerstwo kniazia między siebie biorąc i uszu uważnie nastawiając jakowąż to dyrekcyję wymyślną usłyszeć im przyjdzie
-Zagrać nam trzeba jak nigdy ....Środek pola zagęścić okrutnie i ataki nieustanne słać pod rywala pole...
Zdziwił się ten i ów na takie dictum bo recepta prostą i niebywałą się zdawała...
-Panie toć my nigdy grać tak nie gralim to i bieda z tego jaka wyjść może - zajęczał trefniś Bobo-I bronić się na swojej połowie nie możem?
-Zaskoczym ich całkowicie..- zaszemrało rycerstwo i natenczas stało się to co niezrozumiałym do dzisiaj zostaje bo hufce nasze w lot kniaziowe wskazówki pojęły i zrozumieć zdołały..
Bitwę czas było poczynać a tysiące gardeł do boju naszech zagrzewać zaczęło.
Od pierwszych minut bitwa zaciętą się stała a ten i tamten ze zdziwieniem oczy przecierał i w głos dziwując się pytał
-To Portugalczyki na biało się przyodziali a nasze na czarno?- i milkł bo nic takowego miejsca nie miało
A w Kotle aż się zatrzęsło i zadrżało bo to właśnie Euzebiusz syn Włodzimierza co to ongiś przy horągiewce piłkę przetrzymywał trafienie uzyskał przepięknej urody w ekstazę i zdumienie wszystkich wprawiając..
-Klątwa przełamana po dwudziestu latach - szepnął Bobo z niedowierzaniem nerwowo ucho pocierając
A wielki wojownik Gene Hackman Scolari za głowę się złapał i przy linii nerwowo podskakiwać zaczął..
I wtedy Rasiak zgrał szmaciankę a Ebi powtórnie w światło ją posłał....
A wśród gawiedzi zamieszanie ogromne powstało i tych co w "Kotle" obecni byli i tych co w domach przebieg bitwy śledzili...
I znaki przedziwne dziać się wtedy poczęły jakoweś ogniste napisy na nieboskłonie pokazując...
POL-POR 2-0 PROSIMY NIE REGULOWAĆ ODBIORNIKÓW -TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ...
I naprawdę się działo.
A nasze naciskali ,wyprzedzali,podcinali,przeszkadzali i jakoś im się grać normalnie chciało...
I kryzys chwilowy nadszedł w 90 minucie co Portugalczyki wykorzystać zdołali bramę i naszem wbijając na 2-1 lecz czasu już mało było i Niemiec za niedługo bitwę zakończył..
Szpaki i Mielcarze kwiliły radośnie a ludzie w szok wpędzone do góry ręce w tryiumfu geście nieśmiało podnosić zaczęli by zaraz radością wybuchnąć....
I wiatr nawet jakoś wesoło zagwizdał nad owym Czarownic Kotłem
..A PORTUGALSKA SAGA SMOLARKÓW NIECH TRWA I TRWA....TRWA....RWA....WA......

by joemonster

~silentwind, 13.10.2006 09:52

WCZORAJSZY MECZ...

Trefniś Bobo wiercił się na zydelku co to go z niemałym trudem na wzgórek trenerski przytaszczył.
-Kmiecie i gawiedź pomniejsza widowiska owego tu nieciekawa? - zapytał kniaź Leo ręką oczy osłaniając
-Panie bilety po dziewięć dych były a po Finlandii to i trzydzieści dukatów sporawą kwotą się zdaje..
-Prawda..-wtrącił trefniś Dziekan lecz zamilkł bo Sas sygnał dając bitwę rozpoczął.
Straszny się natenczas tumult zrobił co jeszcze Szpaki i Mielcarki co to się nie wiadomo skąd zleciały potęgować zaczęły..
A było tam wszystko co być mogło.
Pan Kowalewski swymi obronami widowisko wielce paradnym czynił. Ataki śmiałe co pan Golański z Matusiakiem w debiutach swojech przeprowadzać poczęli że aż dziw brał jak z Finy tak sromotnej porażki doznalim.
Zaciętą walka była straszliwie że niczym Rejtany jakie,niektórzy szaty na sobie rozrywać zaczęli.
I prowadzenie było po trafieniu urody przepysznej i słupek pana Żurawskiego i szarże Jelenia co rączy był niczym mustang jaki..I brama dla Serbów jak zwykle....
Bitwa już ku końcowi się chyliła gdy przeciągłe kwilenie Szpaków co nad polem krążyły słyszeć się dało...
Garguła się rozgrzewa..Garguła się rozgrzewa....Garguła się rozgrzewa....
-Zwycięstwo naszym udziałem być winno ..- przemówił kniaź gdy kurz bitewny już opadł - Lepsze byliśmy w calu i elemencie każdem..A jednak wymknęło się niczym piskorz jakowyś...
Na oklicznych wzgórzach noc już zaległa smolista i gawiedź tak samo myśląca rozchodzić już się poczynała gdy nagły podmuch wiatru skowytem przeciągłym zaświstał...
BRAMEK WIĘCEJ STRZELAJCIE STRZELAJCIE...LAJCIE....
A ten i ów zabłąkany Szpak czy Mielcarz pod krzakiem cichutko zakwilił....A Garguła się rozgrzewa...Garguła...Garguła....się rozgrzewa....
A potem zamilkło wszystko....

by Joemonster

~silentwind, 07.09.2006 15:06

A SERBSKI PLAN...

Po okolicznych polach i siołach czuć napięcie było wielkie i tylko ujadania psów sceneryję ową burzyły grozę potęgując jeszcze.
Trefniś Bobo drew do kominka podrzuciwszy u stóp Kniazia przycupnął.
-Coż panie myśli twe zaprząta i spokoju nie daje? - zagadnął nieśmiało
-Złe wieści nadchodzą z wroga obozu - westchnął kniaź Leo - Konfrontacyja z Serbami jutro a wiem że machiny jakoweś dziwaczne wystawić na bitwę zamierzają..
-Jakże to panie? - przestraszył się trefniś blady się robiąc.
-Czołgi podobnież wytoczyć zamyślają co szyki nasze w puch obrócić mogą...
-Toć nierycerskim to będzie na szable z machinami ciągnąć a i Tanków na pole arbitry nie dopuszczą...-wtrącił trefniś Dziekan za połę płaszcza kniaziowego łapiąc
-A jest tam u nich jeden co takowe ataki urządać władnym uczyniony został...Niejaki Zigić Nikola syn starego Zigicia co to przed żadnym starciem się nie cofa....
-Nawet jak faule czyni?!-zakrzyknął bojaźliwie trefniś Bobo
-Nawet! - przytaknął kniaź pięście ku górze wznosząc - Lecz nie to najgorszym jeszcze dla nas okazać się może...Sas arbitrem.. Na psa urok ..Tfu..Sas co nie dwie jeno trzy kartoniki żółtawe zwykł pokazywać zanim kogo z bitwy wykluczy...
Tymczasem łuny jakoweś goreć nad horyzontem zaczęły znaki przedziwne czyniąc i nieszczęścia zwiastując..
A wiatr wyjąc potępieńczo przez rozwarte okno wpadając rumor w komnacie kniazia uczynił...NIE TAKI SERB STRASZNY CO Z AZERAMI 1-0 WYGRYWA ..WYGRAĆ TRZA BO SZANSA TO JUŻ OSTATNIA..........
A nad grodem długo w noc widać było trzy znaki żółtawe co kartki jakoweś gorejące na myśl przywodziły że ten i ów po chałupach drzwi ze strachu kołkami pozapierał....

by Joemonster


~silentwind, 05.09.2006 14:52

PRZYCZYNY PORAŻKI...

Deszcz siąpił bębniąc kroplami o parapet.
-Wrota zawarte?-spytał kniaź Leo nerwowo przez okno wyglądając.
-Toć sześdziesiąty raz już pytasz panie - mruknął trefniś Bobo -Dziekan a leć raz jeszcze rygle posprawdzaj..Co by nam się tu kmiecie wzburzone nie wbili..
-Przeklęte Finy -ozwał się kniaź włosy mierzwiąc - Kto by pomyślał że i oni nie tylko gorzałkę przednią pędzą ale i potykać się wybornie umieją..
-Ale nasze też biegali mocno się przykładając jakeś nakazał panie - szepnął trefniś Dziekan co to właśnie zmoknięty wrócił.
-Lecz jednej ważnej prawdy im nie rzekłem by z piłką biegali nie bez niej puste przeloty czyniąc.A i pan Dudek zawinił nieco gibkości swojej nie okazując..
-No...Aaaaa...Bo oni wszystkie gibkie mieli być - trefniś Bobo nerwowo w kąt pokoju się przesunął.
-I tak żeś im rzekł jakem nakazał? - zwrócił się kniaź ku niemu podejżliwie słowa cedząc
-No ..Tak ..Prawie panie... - rzekł trefniś Bobo mocno czerwieniejąc
-A prawdę mi tu mów obwiesiu!! - zakrzyknął kniaź Leo - Jakeś im rzekł!
-No bo tego...eeeee ..To tak szybko było to żem zapomniał. Jeno wiedziałem że z tą giętkością coś miało być..Giętki,miętki czy tak jakoś tak że mnie się całkiem pokiełbasiło we łbie a kniaź tak szybko prawi jeszcze niderlandzkie słowa wtrącając..
-A słowo w słowo mnie tu powtórz bo cię w dyby zakuć każę!!
-Eeee no to im rzekłem że ugięte od początku mają być i miętkie bo tak kniaź rozkazał....Auuuuu...Auuuuuu za co panie?...Olaboga za coooo?..Toć błazna się tykać nie godzi....
A wiatr wiał i wiał skowytania błazna zagłuszając .....JAK MARZYSZ JESZCZE O CZYM LEO TO NA SERBA INNĄ TAKTYKĘ OBIERZ..OBIERZ....BIERZ....



~silentwind, 04.09.2006 10:30

JAK ZAGRA KADRA???

Ledwo świtało gdy od strony Wronieckiego grodu słychać było szczęk oręża,krzyki i utyskiwania.
-Olaboga! - zakrzyknął trefniś Bobo z pościelą się szamocąc-Gród ani chybi dobywają! Lecz kto? Co?
-Nie waryjuj jeno do okna podejdź.. - odezwał się trefniś Dziekan co to już chwil kilka z wieży wyglądał - To tylko hufce nasze, nowe koncepty i fortele ćwiczą...
A byli tam najświetniejsi z świetnych,z panami Dudkiem,Szymkowiakiem,Żurawskim i Frankowskim co to do Maurów na powrót przystał.
-Jak se tak patrzę to aż dziw bierze że w treningach takowych przez kniazia Leo zarządzonych tak się rycerstwo zatraca i ambicyję pokazuje-pokręcił głową z niedowierzaniem trefniś Dziekan
-No..Prawdą ci to-przytaknął Bobo - Jak nie nasze, jeno Niemce jakoweś...
-Taktyki nasze dawne, piastowskie kniaź stosować zakazał swoje na miejsce to wprowadzając...
-Nie może to być! - przestraszył się Bobo - Toć z dawien dawna wypróbowane były!! To "Kupą mości panowie" już w bój ruszać nie będziem?
-Nie...I od "Obrony Jasnej Góry" odstąpim! Bo my presyję na przeciwnika wywierać poczniem....I to już na ich pola połowie!
-Jak zamysły kniaziowe wprowadzić się uda to i może potęgą zostaniem-zadumał się Bobo - A tam któż do wrót się kieruje?
-To pan Boruc do Celtów wraca bo konturyję odniósł i grzbiet mu ścierpł straszliwie że pleców jakby nie miał...
-Jak nie ma pleców to i potykać w kadrze się nie będzie! - roześmiał się głupkowato Bobo
-Cichaj huncwocie! Pssssss..Bezrozumny jaki jesteś czy co? Wszak ludu i pismaków się siła po grodzie kręci to zaraz nas i kniazia obsmarują na opak jakoś.A wiesz że król rankiem do nas zawitał i za awans kopiec dukatów obiecał?
-Wspaniałą ci to wiadomością a i w naszech pewnikiem jaki nowy "spirytus" wyzwoli..- rozgadał się Bobo skry ślepiami strzelając
-Cichaj ! Czego jałopę rozdzierasz! Cichaj! I jeszcze spirytus ...
A wiatr nad wieżami jak zwykle figle płatać począł przeciągły "Zeeuw" z siebie wydając....UKŁADÓW MIAŁO NIE BYĆ LECZ JAK KTO NIE MA PLECÓW TO W KADRZE NIE ZAGRA..

by Joemonster

~silentwind, 31.08.2006 16:40

KILKA SŁÓW O KADRZE...

Strzeliste wieże grodu upiornie odcinały się na tle nocnego nieba.
-Nie trza było tu jechać panie..-zadrżał trefniś Bobo szczelniej opończą się otulając.
-Toć klątwa jeszcze świeża i nie ma co licha niepotrzebnie kusić - zawtórował Dziekan.
-Zamilknijcie obaj ..A gdzież lepszą twierdzę niźli tutaj znajdę? - przemówił kniaź Leo - Poprzednika mego świetnego pewność wielka zgubiła a nie mary i gusła których wśród kmieciów okolicznych pełno..
Trefniśiom nie w smak to było dlategoż jednym głosem spytali
-Ale cheba panie nie na długo tu osiądziem?
-Jeno treningi poczynim przed konfrontacyją wrześniową co to nas czeka niechybnie...A później się zobaczy..
Ledwo tylko jeźdźcy mury grodu przekroczyli a kniaź już dyspozycyję wydał co by bramy zwierać jakoby do obrony straszliwej gotować się przyszło..
-Ja to żem już to kiedyś gdzieś widział - podrapał się w głowę trefniś Bobo lękliwie na kniazia spoglądając-Manierę takową i Janas miał aż gniew straszliwy na siebie sciągnął...
-A nie pleć mnie tutaj głupot jeno na pokoje prowadź bo sprawy wielkie jeszcze obmyślać będę....Rycerstwo wszystkie którem powołał zjechało?
-Tak panie..
-To bramy rygluj i nikogo pod mury nie dopuszczaj..
Do późna w oknach komnaty kniazia kaganek migotliwe poświaty rzucał gdzie kniaź na łokciach podparty siedział ,skupiony jakby czegoś czekał....
-No zawiej wietrze jako i memu poprzednikowi to i wysłucham...Z niepewnym rycerstwem na Wikinga niedługo ruszę więc każda rada dobra bo planu ni ma...Atakować czy bronić?Bronić czy atakować?
Natenczas coś na zewnątrz jakby się poruszyło i westchnęło a wiatr w szparach pod okiemnicą zaświstał........UŻYTEK Z DEWIZY NIDERLANDÓW NA POCZĄTEK ZRÓB A POŻNIEJ SIĘ ZOBACZY...
Zaległ więc książe na łożu i przed snem wyszeptał myśl co mu się po głowie kołatała.....
-A więc... Je Maintiendrai*...Maintiendrai...
Po czym znużony usnął......

by joemonster

~silentwind, 30.08.2006 13:46

Felieton kibica reprezentacji...

Leo był pełen obaw.
Wiadomo. Co innego na treningach a co innego teraz.
Co za czasy! Żeby to już nawet Glocka na stadion nie można było wnieść nie wspominając już nawet o ramce fajek.Jak nasi nie będą czuć że ktoś w nich celuje to im się biegać nie będzie chciało i będą problemy z motywacją.
-Dobra.-pomyślał Leo-Przez pierwszą połowę co by się nie działo to się nie przejmuję..
Miało byś pięknie -było jak zawsze.
Jedyneczka z przodu do przerwy dla Duńczyków
Po przerwie nie było lepiej.
No dobra chwilę było lepiej ale później znów gorzej.
-Leo ..-zagadnął Dziekan - Szymek ewidentnie sobie nie radzi to może jakąś zmianę przeprowadzimy?
-Ok - mruknął Leo nerwowo spacerując wzdłuż lini-Mila! Chodź tu..A ty co żeś se takich warkoczyków i kucyczków porobił na głowie.Pipi Langsztrump normalnie..
Tymczasem Duńczycy podstępnie wyświetlili zmianę że Mila wchodzi za Jelenia...
-Przecież nie ten miał zejść - zdziwił się Leo - Ale w sumie grał jak "jeleń" to i na jedno wychodzi
Mila poczuł się tym porównaniem głęboko dotknięty.Obiecał sobie że zagra dzisiaj mecz życia i ogólnie pokaże się z dobrej strony.
Niestety przez pierwsze piętnaście minut grał fatalnie.Przewracał się,potykał,kiksował.
Zebrał się jednak w sobie,wykrzesał z siebie całą energię,zmusił organizm do maksymalnego wysiłku ,rozdzielał,szarpał iiiiiiiii.................................... ...................zagrał jeszcze gorzej.
Duńczycy za to spokojnie wsadzili nam drugą siatę a Leo już myślał jak spełnić obietnicę piłkarzom w szatni...ze im jaja pourywa...
Ale oczywiście tylko tym którzy jeszcze takowe mają..........
Wieczór był już pełną gębą gdy w polskich domach wszyscy pospiesznie dopijali piwo i kładli się spać..No ale przynajmniej piwo mamy niezłe..........

by Joemonster

~silentwind, 17.08.2006 11:12

PRAWDZIWY RAPORT JANASA...

W zaciemnionym pokoju siedział samotnie selekcjoner.
Czysta kartka leżąca przed nim w pełni oddawała powagę sytuacji.

- No i od czego tu zacząć? - podrapał się obgryzionym ołówkiem w głowę - No chyba kurna od zgrupowania w Szwajcarii.
Selekcjoner nachylił się mocniej nad kartką i zaczął kreślić pierwsze litery

"Drogi Michciu".... - Tfu źle... zbyt obcesowo - pomyślał trener - Wiem!
"Mój drogi Michasiu"
Co ci tu mam napisać.
No tego eeeeeeee.
Na początku to żeśmy przylecieli do tej Szwajcarii. Jak tylko chłopaki rozlokowali się w pokojach zarządziłem treningi siłowo - biegowe.
Mówię ci a zagonić ich do biegania ciężko... Ech... Po pierwszym okrążeniu boiska jeden zwymiotował, a dwóch widziałem chyba jak palili papierosy przy linii bocznej.Nie ma sensu wymieniać ich z nazwiska.

Ramkę fajek skonfiskowałem ale wyrzuciłem bo perfumowane były jakieś a ja takich nie palę.
Co tu się później dziwić, że zabrakło świeżości, bo co prawda kupiłem im mentosy ale to niewiele pomogło.

Jak było w Chorzowie to już wiesz Michasiu.
Strasznie nas tam skrzyczeli i zdeprymowali. A te Kolumijczycy to takie skoczne, że w siatkę jakąś powinni grać a nie... Kto to słyszał żeby tak wysoko skakać. No i bramkarz strzelił bramkę - to się nie liczy. W ogóle się wkurzyłem bo co z zasadą trzy rogi i karny?
My rogów mieliśmy chyba z dziewięć więc tak naprawdę to wygraliśmy 3 - 2 tylko ten głupi sędzia się nie zna.

Za to z Chorwacją nam się udało z rogala strzelić.
To był dopiero drugi i już padła bramka.
Nawet jak byśmy nie strzelili wtedy to i tak zaraz byłby trzeci róg i karny dla nas.

A z tym Ekwadorem to wszystko przez dziennikarzy bo coś mówili o jakimś ustawieniu 4-5-1 i tak mi w głowie namieszali że nie wiem.
A ja chciałem grać tak jak zawsze... wiesz Kokodżambo i do przodu.
Sam widzisz wszystko przez dziennikarzy. A Ekwador nam wtedy dwie bramki strzelił. Diamentów się pismakom zachciało kurna.

Z Niemcami to pokazaliśmy dopiero piłkę.Jak zwykle była obrona Częstochowy tak jak chciałem ale się kurna nie udało obronić.
Ale oni to zawsze wygrywają więc nie masz się na mnie za co gniewać Michasiu.

Kostarykę to opykaliśmy po mistrzowsku dwa do jednego więc o co chodzi z tą dymisją?

Kończę już ten głupi raport. W ogóle głupie jest wszystko. Chyba mnie nie wywalisz, co Michasiu? Kto nas wtedy przygotuje do mistrzostw Europy?

Twój najulubieńszy Pawełek

P.S. Pozdrów wszystkich leśnych dziadków w PZPN-ie.........
by Joemonster

~silentwind, 28.06.2006 09:01

KADRA PO SPARRINGU...

Do komnaty księcia wpadł jak bomba rozgorączkowany trefniś Skorża
-Żałuj bracie że cię w polu nie było - wydyszał do trefnisia Klejdinsta - Lecz jakeś się rozchorował nie w porę to sam żeś sobie winien..
-A cóż tam się działo? Praw mi jak się nasze z Owczarzami sprawili bom ciekaw okrutnie.. - stęknął błazen gil z pod czerwonego nosa mankietem ocierając
-Na początku to było jak zawsze bo i nasze motali się trochę a pan Mila po swojemu przewracać się począł..
-No i czegóż tu żałować?-wtrącił trefniś Klejdinst
-Czekaj,czekaj bratku bo jak tak się przewracał to i w końcu przeciwnika zmylił..
-Jakże to może być?
-Boć wszystkie one myśleli że on się już się sam przewróci i w miejscu staneli a on tem czasem tylko zamarkował strzał oddając i trafienie uzyskując..
-Nie może to być! - poderwał się błazen ze zdziwienia oczy zaczerwienione przecierając
-A mówię ci magicznym ten wieczór był bo to nie koniec jeszcze...
-Więc jeszcze jakieś cuda się działy?
-Pan Rasiak aż dwie bramy strzelił z czego jedną z woleja co urody niezwykłej była..
-Albo żeś pił co albo se jaja robisz..
-Przecież ci prawię że to magiczny wieczór był ..A i Owczarze sztandary podobne do Sasów mieli ..Prawie takie same białe z czerwonym krzyżem przez środek..
-To i szczęśliwym znakiem dla nas jakowymś być musi.A na turnieju jak się z Anglią spotkamy może to znowu Rasiak co strzeli...
A wiatr za oknem zerwał się i nagle tumany kurzu toczyć po dziedzińcu począł....OWCZARZE PRAWIE JAK SASY PRAWIE ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ ...RÓŻNICĘ...CĘ.....

by Joemonster

~silentwind, 15.05.2006 15:34

POWOŁANIA JANASA...

Tłum kolorowy zgromadził się na dziedzińcu gdzie wielki książę Janas skład ogłosić zamierzał.
Tu i ówdzie podszepty i rozważania słychać było i każdy kto żyw domysły snuł jakich to mężów książę powoła..
Trefniś Klejdinst przycupnął w kąciku miejsce robiąc dla większych i co świetniejszych gości.
A byli tam prześwietni heroldowie tacy jak pan Borek herbu Słońce co to gawiedzi i pospólstwu wybory książęce obwieszczać miał i pytania do księcia z tłumu falującego wyławiać ..
I wyszedł książę do tłumu rękoma gwary uciszając
-Silencium ludzie ...- obwieścił - Kto się potykać na mundial pojedzie obwieścić wam pragnę z woli,urzędu i majestatu swojego.
Tłum zafalował i zamilkł uszu nadstawiając
-Z bramkarzy to tylko to wam rzeknę że pan Boruc z Fabiańskim i Kuszczakiem pojadą...
Cisza zaległa natenczas taka że prawie dotknąć jej było można a tu i tam ten i ów gębę ze zdziwienia rozdziawił..
-A Dudek?Co z nim?Czy dolega mu co albo jak? - rozległy się pojedyńcze okrzyki
-Dyskusyje wszelakie na ten temat ucinam bo moim wyborem to jest i basta..A jeśli o obronę się rozchodzi to od krzyżaków nas bronić będą Baszczyński,Bąk,Dudka,Jop,Gancarczyk,Żewłakow i Lewandowski...
Zastygło pospólstwo w wyczekiwaniu co dalej będzie bo zaskakującym to było wielce..
-W pomocach zaś wystawić zamierzam co następuje....Giza,Gorawski,Kosowski,Krzynówek ,Mila,Radomski,Smolarek,Sobolewski,Szymkowiak ..
-Książę znowu zaczął pić ...jak nic pić zaczął - ludziska ręce zaczeli załamywać - Pomieszania dostał....
Lecz wtedy co najgorsze nastąpić dopiero miało..
-A ataki nasze czynić będą...Żurawski,Jeleń,Brożek...i......
-Franek...Franek..Łowca bramek!! - ucieszył się tłum na dziedzińcu - Franek!! Franek!!..
Podniosły się brwii księcia i odrzekł
-I Rasiaka....
-I Rasiaka co Rasiaka?Jakie Rasiaka?- zająknął się z wrażenia Borek
-Odpowiedzialności się nie lękam i ją z tego miejsca przyjmuję...
-Uuuuuuuuuuuuuuu - odpowiedział tłum-Olaaaaaabogaaaaaa...
A wiatr co poniektórym czapki z głów zerwał pojękując
LEPIEJ ŻEBYŚ Z TYM RASIAKIEM RACJĘ MIAŁ BO TEGO NIE DARUJE NIKT .....I TYLKO FRANKA ŻAL....ŻAL.....ŻAL...ŻAL JAK CHOLERA...

by Joemonster

~silentwind, 16.05.2006 15:18

A CO ZE ZGRUPOWANIEM?

-I co? I co? - zapytał zaaferowany trefniś Klejdinst do okna się przepychając - Zjechali?
-Ja tam na dziedzińcu jeno ciżbę pismaków widzę - szepnął Skorża na palcach u parapetu stając..
-Biada nam jeśli nie staną bo książę Janas w gniew wielki popaść może..
-Tak czy owak oznajmić to księciu musim..
-O jest jeden! - uradował się błazen Skorża - Pan Mila przyjechał i przez tłum ku nam się przeciska...
-Eee tam. Ten to akurat ma milę ale do formy optymalnej i sam przybywa co wiosny przeca nie czyni...Żywo do księcia..-zadecydował trefniś Klejdinst
Ciężkie kotary w komnacie szczelnie zasunięte były sprawiając że półmrok naokół zalegał.
Przy dębowym stole o blat palcami bębniąc książę zasiadał.
-Kto przybył ? Bom kadrę już obwieszczać gotów - spytał książę trefnisiów co to w tą chwilę do komnaty wbiegli
-Jeno Mila panie..-zadyszał trefniś Skorża - Ale innych lada chwila patrzeć..
-Gawiedzi kłębiącej się na dziedzińcu zamkowym i pismakom przeróżnym jakie słowo rzec trzeba - wydusił Klejdinst - A my jeno informacyję mamy że staną ...
-Ty idź - rzekł zmęczonym głosem książę wskazując na Skorżę - I imiona rycerstwa na zgrupowanie przybyłych gawiedzi odczytaj..
-Ja ? Panie za co? -przestraszył się -Przeca nikogo jeszcze nie ma to mnie ze złości czym obrzucą..
-A idź powiadam ! - krzyknął książę - I oznajmiaj bo pewno później staną...
Kolana się pod błaznem ugięły jednak zebrał się w sobie i ku bramie pobiegł..
Z tłumu gniewne już jakoweś pomruki słyszeć się dały..
-Gadej kto potykać się będzie!
-Co by jak z Litwiny nie było..
-Kto przybył?...
-Właśnie! Co by jak z Litwiny nie było..
Pot czoło błazna zrosił lecz drżącym głosem przemówił..
-Z tych co na razie przybyli to .....Mila..
-Ueeeeeeeeueeeee - rozległ się pomruk
-Ale panowie Rasiak........
-Ueeeeeeeeeeeeueeee...
-....Kosowski,Żewłakow,Frankowski,Sosin,Rząsa i Bosacki lada chwila przybyć mają..-wyrecytował jednym tchem trefniś i czmychnął za bramę bo już pomidory ,cebule i inne jagody w tę stronę leciały..
Ledwo ci tylko wierzeje się zatrzasły a wiatr porywisty się zerwał tu i ówdzie czapki kmieciom z głów zrzucając...
JAK ONI TAK WYJEŻDŻAĆ ZE ZGRUPOWANIA BĘDĄ JAK PRZYJEŻDŻAĆ TO NIECH OSTATNI ŚWIATŁO WYŁĄCZY.....

by Joemonster

~silentwind, 09.05.2006 14:42

KŁOPOT JANASA????

Wiosną pachniało a przez otwarte okna przyjemny wietrzyk wlatywał do komnaty księcia Janasa z lekka cięzkie zasłony poruszając..
Słońce kątem padało na wielkiego księcia próżno starając się rozpogodzić jego marsowe oblicze..
W kąciku przycupnięty trefniś Klejdinst w duchu toczył ze sobą walkę czy zagadnąć do księcia o powód humoru takowego czy też cicho siedzieć i na gniew księcia się nie narażać..
-Panie? - wyszeptał nieśmiało - Cóż oblicze twoje jasne mąci i zgryzot przydaje ?
-Psie krwie sługo ..Rumun co na Wawelu wojewodą obrany został cyganić poczyna i wykręty robi co by swoich horągwi na bitwę walną co z Litwiny mamy przed turniejem krzyżackim nie wysyłać..
-Toć za to przepędzić obwiesia możem i z kraju na powrót do siebie wygnać.-obruszył się błazen - Coż jego słowo znaczy przy twoim panie...
-A znaczy trefnisiu mój najwierniejszy znaczy - westchnął książę - Bo w wolnym kraju żyjemy gdzie prawo w poszanowaniu mają a ono jak widzisz ślepym bywa..
-To pana Sobolewskiego i Baszczyńskiego próżno nam się spodziewać gdy czas bitwy przyjdzie - zatrwożył się trefniś
-Nie staną i to frasunku mego powodem..A wszystko że to z kraju wampirów nasienie mieszać i szyki nasze rozbijać poczyna..
-Mistrzostwo już pewno stracił a pyskatym dalej pozostał..-dopowiedział błazen z zydelkiem bliżej księcia się przesuwając..-A pognać biesa gdzie go miejsce...
A wiatr zerwał się w podmuchu nagłym acz krótkim do komnaty wpadając ze świstem....A POGNAĆ DO DO TRANSYLWANI TO PEWNE JAK TO ŻE WISŁA W GÓRĘ NIE POPŁYNIE..POPŁYNIE..PŁYNIE.....

by Joemonster

~silentwind, 28.04.2006 14:53

POWOŁANIA DO KADRY DZIWNE?

-A wśród pospólstwa pogłoski krążą jakoby nasz książę zdziwaczał i maniery anormalnej nabrał..- odezwał się trefniś Klejdinst do Skorży gdy tylko z komnaty książęcej wyszli.
-Jak plugawe te słowa przez gardło ci przejść mogą?- oburzył się błazen - Toć od razu widać że to złe języki ludzkie jeno...
-Pewności mieć nie możem ale jak i król Listek głos w tej sprawie zabrał to coś na rzeczy być musi ..
-A o cóż się rozchodzi że takie larum wszyscy czynią? - wzruszył ramionami trefniś Skorża
-Podobnież książe nasz ukochany wici śle by rycerstwo krajowe tak ze stolicy jak i te co pod Wawelem siedzi na zgrupowanie się zbierały...-szepnął błazen Klejdinst
-Ja tam dziwów w tym nie widzę boć logicznym to przeca jak na Turniej załapać się chcą...-mruknął Skorża
-Nie sposób zaprzeczać, jeno mecz z Owczarzami przed ostatnią kolejką ligową wypada a tam stołeczne z krakowskiemi o tytuł być może się zetrą..
-A to takie dictum..-podrapał się w głowę trefniś Skorża - Zaprawdę zamęt to wielki uczynić może bo wojewoda warszawski Wdowcem zwany pierwej legnie niźli swojech puści..
-A i krakowsko-rumuński wojewoda nie lepszy bo już się odgraża i spiski w koło jakoweś węszy..-dopowiedział Klejdinst.-Sam więc widzisz bratku że zachowanie książęce dziwacznym się staje bo przed ostatnią kolejką terminy dla kadry mnożyć niepoważnym jest wielce..
A wiatr wiosną pachnący wiał i wiał okiennicami stukając miarowo..
UWAŻAJ KSIĄŻE BO ONI CHOĆBY I O PIETRUSZKĘ JUŻ WTEDY GRALI TO ZAWZIĘTE WOBEC SIEBIE SĄ I NIKOGO NA KADRĘ NIE PUSZCZĄ....PUSZCZĄ......SZCZĄ..

by Joemonster

~silentwind, 19.04.2006 15:55

WYPRAWA DO ARABII !!!

Słońce stało już w zenicie oświetlając niekończące zdałoby się wydmy.
Postać na szczycie wzniesienia ręką oczy osłaniając mruknęła
-Dziwny ci to kraj co jeno piasku morze gdzie wzrokiem sięgnąć..ni ptaszka,ni krzaczka. Nawet koniki jakoweś garbate mają. - po czym zawróciła w stronę wlekącej się powoli karawany.
A był to trefniś Klejdinst jeden z ulubionych księcia co w wyprawie na Arabów mu towarzyszył.
-Panie kraj ci to pustynny a co jak na piachu potykać się będziem? - spytał błazen pot z czoła ocierając
-Nie lękaj się sługo mój wierny albowiem Araby stadyjon pyszny mają i nim słońce zajdzie do potyczki gotów będzie..- uśmiechnął się wielki książę Janas i do rycerza co to go miał na podorędziu się zwrócił - A ty panie Bąku na codzień się tu potykasz więc praw mi jako to być może..
-Araby zawięte panie i ambicyją nierzadko braki w wyszkoleniu nadrabiają.Uważnym być trzeba aby bilansów dla nas korzystnych nie zepsuć..
-Finalistami turnieju w landach niemieckich się stali to i abicyji im odmówić niepodobna - zasępił się książę - A u nas problemy się mnożą bo świetne nasze rycerze na ławach w drużynach swojech siedzą miast w polu stawać..
-Eee tam panie.My tych Arabów to w cuglach pokonać zdołamy..- machnął lekceważąco ręką trefniś Skorża, osiołka co to pod nim bezpańsko hasał w boki spinając.
-A ty żeś chyba udaru jakiego dostał od słońca bo bredzić poczynasz - rozeźlił się książę - Kluczowe rycerstwo nie w formie..turniej tuż tuż a ty mnie bajki prawisz. Ale jedno pewne. Jednym z ostatnich to już sprawdzianów więc i młodych dopuścić zamierzam..i krytyki się nie ulęknę!
A wiatr pustynny wiał i wiał tumany kurzu naokół wznosząc
KRYTYKI SIĘ NIE BÓJ KSIĄŻĘ BO PSY SZCZEKAJĄ A KARAWANA IDZIE DALEJ...DALEJ...DALEJ..

znalezione na Joemonster

~silentwind (podziw), 28.03.2006 10:38

CO NA WZGORZU BATZENBERG?

Obłoczki pary unosiły się nad wzgórzem Betzenberg gdzie zewrzeć się miały chorągwie koronne..
-A ludzie gadają panie że z Diabły potykać się będziem tak dzisiaj jak i jutro ..-odezwał się trefniś Klejdinst zupę gorącą z kubka popijając
-Prawda ci to jedynie w drugim przypadku bo wrogi nasze czerwonawą skórę niegdyś miewali a te tutejsze to jeno kubraki takowe...a reklamówki pokręcone jakem nakazał?-mruknął wielki książę Janas
-Jużem ich zdążył odprawić -sapnął Skorża tymczasem na pagórek się wdrapując - A tych od kubków gorących to jeszcze na sakwę zupek naciągnąć żem zdołał ...
-A z tymi relacyji najlepszych nie mamy po turnieju ostatnim -zadumał się książę
-A fatum jakiego przed bitwą nie przywołuj panie i klątwy Engela nie przypominaj bo nieszczęście gotowe - zbladł trefniś Klejdinst
-Husaria tabuny przeciwne rozgromi choćby i na bizonach przybyli.
Zbroje mamy nowe, cudownie podobnież zgrzewane więc w gusła pospólstwa wiary nie daję i do zwycięstwa wojska koronne poprowadzę .Klnę się na Krystynę z Gazowni....
A wiatr wiał i wiał krwisto-czerwone słońce z widnokręgu spędzając
UWAŻAJ KSIĄŻĘ ABY JAKO TEN ZNAK WODNY NA KOSZULKACH NASZE NIE POPŁYNELI.....

ps.Wymyśliłem to sam! Niech ci "antyfani"się nieodzywają jak nic niewiedzą !

~silentwind, 28.02.2006 17:10

CO ZA ZNIEWAGA!!!

W zamkowych korytarzach słychać było przepełnione złością okrzyki.
-Srom!...Srom!! ..Zniewaga ,potwarz straszliwa!!...-rozsierdził się wielki książę Janas obiema nogami w posadzkę tupiąc
Trefniś Klejdinst blady ze strachu do poły płaszcza książęcego doskoczył
-Cichaj panie, zaklinam na świętości, bo kłopot jakowyś wywołać możem a i psioczyć na dwór króla Listka się nie godzi..-szepnąl błazen
-Toć niepojętym ci to dla mnie-zmitygował się książę zdążywszy ochłonąć nieco-Co by ci starszyznę naszą w bojach dawnych zasłużoną i pod hetmanem naszem ,wielkim,koronnym cudów onegdaj dokazującą ,perfidią takową znieważać...
-Perfidia ci to ,albo i nie perfidia panie.Ja tam swoje wiem, że król Listek liczebną familyję ma i pierwej ją na Mundial miast "Górskiego Orłów" zabierze-odrzekł trefniś Skorża, pot co mu ze strachu na czoło wystąpił ocierając.
-O Tempora .O Mores -mruknął książe -Żeby do do Klubu Rycerza Wybitnego się dostać miast turnieje wygrywać , tytoniem do kapciucha trza handlować..i natenczas wszystkie potyczki drużyny oglądać..
..A wiatr wiał i wiał złośliwie w szpary okienne się wciskając i gwiżdźąc...TOĆ JESZCZE GAWIEDZI POMNIEJSZEJ WEJŚCIÓWKI MOŻNA BY ZABRAĆ...ZABRAĆ...BRAĆ....

silentwind, 27.02.2006 19:02

OCH DUDEK...DUDEK...DUDEK...

-Naści i wszyskie powołania wysłane,gońce w drodze i jako żywo rycerstwo stawiać się będzie - zanucił trefniś Klejdinst pod nosem wesoło w stronę komnaty księcia podskakując
Lekki półmrok w sali książęcej panował i jednakowoż nastrój wielkiego księcia oddawał
-Jak rzekłeś panie wici, rycerzom przez ciebie wskazanym rozsłałem by stanąć mogli w drużynie koronnej co w Kaiserslautern się zbierze..
-A miłym to dla mnie sługo żeś się tak chwacko uwinął -mruknął książę
-Ale zmora mnie męczy inna jeszcze..
-Cóż to takiego panie i może jakoś pocieszyć cię w frasunku zdołam toć od tego jestem - zmartwiał trefniś
-Harmaty dzisiej wytoczą i Francuz z innemi pana Dudka sprawdzać będzie..
-Jakże to tak być może ?
-Może . Ale jak ten Arsenał dobendą to i na dłużej Dudek na bramce zagościć winien nam i sobie sprawę mundialu wyjaśniając..
-Cóż panie, jeno czekać potyczki owej nam pozostaje i kciuki za niego cisnąć..
-Aby się tylko w blokach nie spalił i czary swoje znów odprawiać zaczął -szepnął książę przez okno wyglądając gdzie wiatr w krużgankach smętną melodię nucił....NIE SPAL SIĘ.. NIE SPAL.. A YOU"LL NEVER WALK ALONE....ALONE....ALONE...


silentwind, 26.02.2006 15:29

A CO SŁYCHAĆ POD WAWELEM?

Swary i waśnie jakoweś podnosić się zaczeły pod Wawelem po bitwie nad Azery wygranej..gdzie książe Janas z drużyną koronną cudów dokazał..
A sprawcą ich imć Basałaj wojewoda co to nad Wisłą rządy sprawował.
Wnet po bitwie wygranej Sasy i Osmanie posły swoje słać poczeli pod Wawel coby pana Żurawskiego który sławą wielką okryty został, do swoich zagonów pozyskać..
Wojewoda łasym na dukaty będąc cenę ogromną wystawił afront czyniąc i posły z pantałyka zbijając
-Azali nie dacie po trzykroć 800 000 dukatów to pierwej legnę niż pan Żurawski do pana Szymka w Trabzonie dołączy..a Sasom pierwej to samo rzekłem...
Zasmucił się tędy Turek i począł zamysły układać coby sprawę Chanowi swojemu przedstawić i głowę na karku zachować..
A w ten czas znaki i łuny na niebie nieszczęście zwiastować poczeły a chmury czarne pod Wawel wiatr porywisty toczyć począł ..poruszenie wielkie wśród gawiedzi czyniąc i głosy przestrachu pełne podnosząc..
-Hufce swoje wojewoda sprzedaje..któż za nas potykać się będzie
A wiatr zawodził ...zawodził ...słowa dziwne po swojemu plotąc co wielu usłyszeć mogło...strzeżcie się.....Liga Mistrzów....tuż tuż..........

silentwind, 27.02.2006 21:42

******TAJEMNICZA SKRZYNKA******

-Mróz odpuścił trochę ale po okolicznych pagórkach wiatr porywisty swawolnie hulał, przez co na grodzie we Wronkach nikomu się nosa na dwór wyściubić nie chciało.
-O panie wnet powiadam iż mamy zupełną,nową królewską wiadomość!-odparł trefniś Klejdinst bliżej do kominka ręce wystawiąjąc
-Niema mowy-odparł prymitywnie książe Janas
-Powiadam dość! ostatnio w skrzynce! grasują złowieszcze wirusy niczym stado bawołów.-znów piskliwie odparł książe.
-Co tu robić-obaj się zastanawiąją co z robić z tą informacją telepotąc niczym wściekła wrona.
-Zwołojmy sasów na szychta...mieli dzisioj ci czyścić szczewiki...
-Tych ze Śląska?
-Prawdą ci to panie,prawdą.
-Alojz,chono na chwila-odparł książe skupiając się na poprawnej wymowie j.Śląskiego
-Ja
-Weź no otwórz ta skrzynka,potem sam pójdziesz do dom
-Niema sprawy
-UWAGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-A to noszo cenno,śląsko Sikorka przywrónęla sam z igrzysk w Toruniu.
-Tak,tak z szychty żem se wrócił i mocie te swoje laury
-Powiedzioł co wiedzioł,eee ty skocz no po Rasiaka,podobno se tam robi tranzacja z tymi no...kogutami...
-Cooooooooooo jasny gwint! jeszcze będzie mioł gripa ptasio,A MY!!!
-Eee u nos jescze swit newidzi tej gripy..
-Uch!.
-Dejcie mi tu Rasiaka

a wiatr wiał i wiał tumany śnieżne po zagonach pędząc..SIKORKA WNET RZUTEM NA TAŚMĘ URATOWAŁA CAŁĄ POLSKĘ ORAZ GRODY WRONIECKIE! KOWALCZYK TEŻ NA WYKOKIE LAURY SIĘ ZBUSZOWAŁA!.BEZ NICH BYŁBY WIELKI WSTYD....WIELKI WSTYD....WIELKI WSTYD


silentwind, 26.02.2006 10:28

CO Z TYM RASIAKIEM????

Zakapturzona postać przemykała się po korytarzach grodu w kierunku komnaty księcia..
-No jesteś wreszcie. -rzekł książę Janas -A ogarnij się nieco i sprawy mi zdawaj jak tam z panem Zdebelem poszło..
-Prosto z zamku w Bochum jadę panie ,lecz wieści dobrych nie przynoszę..-odezwał się trefniś Skorża opończę odrzucając
-Jeno mi nie gadaj żeś go przekonać nie zdołał - poderwał się książę
-W rzeczy samej panie bo pomocnik ten pierwszej wody, oferty twoje odrzuca a ze mną prawić nie chciał ..
-Spisać to się nie spisałeś sługo w tem Bochum ale i u nas chmury czarne nad dwór królewski Tomcio pędzi ,skargi na króla Listka i świtę jego po świecie śląc..
-Co by tylko jak z Osmanami nie było i dyskwalifikacyją jakowąś się nie skończyło..-przestraszył się drugi trefniś czapkę swoją międląc za księcia plecami
-Nie nam to o sprawach takowych rozprawiać bo swoje dylematy mamy..-mruknął książę
-Jakiż to zamysł głowę twą zaprząta panie tą razą?-zaciekawiły się błazny
-Pana Kowalewskiego na czwartego powołać umyślam bo potyka się cudnie że aż pomazańca carów Romka oczarować zdołał...
-Tegoż ci samego Romka co to drużyny Chelsea i C.S.K. w rękach swech dzierży?
-Tegoż właśnie, więc ważnym dla nas to sygnałem być może-zasępił się wielki książę Janas w zadumę popadając.
...a wiatr wiał z zadymką śnieżną po dziedzińcu pląsając..
.POMOCNIKÓW JAKOWYCHŚ ZACZNIJ SZUKAĆ KSIĄŻĘ BO BRAMKARZY CI U NAS SKOLKO GODNO....SKOLKO..GODNO..GODNO....


silentwind, 25.02.2006 19:47